Niech zapłonie święty Ogień w nas

środa, 28 kwietnia 2010

rozmowy o papiestwie ciąg dalszy

Janusz (człowiek, który na początklu naszej internetowej znajomości przedstawił mi się jako egzorcysta, potem wyszło na jaw, że to osoba świecka - ex nauczyciel w-f) - przysłał do mnie taki list:
"Chciałbym jakoś obronić papiestwo, ale wiem , że pewne myślenie jest "niereformowalne", (no przynajmniej do czasu". Przypomnę Ci, natomiast Twoje "myśl stwarza" (w/g Św I z Loyoli - myśl ma 3 źródła, ale nie będę rozwijał tematu). Tylko teraz pytanie - czemu w Twoim "stwórczym umyśle pojawia się tak często "niestwórczy papież" ? "

 i moja na ten list odpowiedź:

 Monika Burzynska    28 kwietnia o 23:09
Janusz proszę...co próbujesz osiągnąć?
Nie da rady wybielić czegoś, co jest ułajane po brzegi spermą rozpustnych duchownych i krwią zabitych niewinnych ludzi, których siłą nawracano przez 2 tysiące lat istnienia chrześcijaństwa na "jedyną słuszną" wiarę.

Jedyne co się w moim umyśle pojawia, to chęć ukazania światu prawdy
w tym również i prawdy o Kościele, o jego krwiożerczej i niepohamowanej żądzy władzy, bogactw i seksu niestety również
a także o miliardach mordów, które z powyższych powodów dokonał
wciskając kit maluczkim barankom, że to z woli Boga

także proszę Cię uświadom sobie w końcu, że przyszedł czas odkłamania tego wszystkiego

im więcej dowiaduję się o instytucji Kościoła tym bardziej mnie odrzuca, a jeszcze bardziej odrzuca mnie na myśl o całym tym fałszu w chrześcijaństwie, od samego początku...

od samiuśkiego początku zamiast głoszonej przez siebie miłości bliźniego, świadectwo jakie chrześcijaństwo daje sobie na kartach historii pisane jest atramentem z krwi i to nie tylko tzw "niewiernych" ale również wierzących współbraci, ale mających nieco inne zdanie co aktualnie panujący papież, albo posiadający nieco inny kolor skóry lub należących do niewłaściwych frakcji politycznej

przeglądam karty chrześcijaństwa i widzę samą krew, krew i krew
przelewaną w tysiącach hetolitrów
krucjaty jedna za drugą, pod przykrywką wiary zdobywające cele polityczne papieży i możnowładców

a po krucjatach zapłonęły stosy inkwizycyjne, które zdziesiątkowały wierzącą przecież już w owych czasach ludność Europy

że o "szerzeniu wiary" na ostrzach mieczy wśród Indian Ameryki Południowej nie wspomnę

a wiesz co się wówczas działo na Watykanie? kiedy były te wszystkie krucjaty, rekolekcje z mieczami w Ameryce i krwawe mordy inkwizycji w Europie?
na Watykanie był wówczas burdel! wybacz, ale to jest jedyne słowo, które tu pasuje
albo inaczej, na Watykanie panowała pornokracja
papieże rżnęli się ile wlezie z kim popadnie, częstokroć będąc jedynie marionetkami w rękach swoich kochanek i kochanków - najsłynniejszą z nich była Marozja, która trzęsła Watykanem przez kilka ładnych pontyfikatów, kiedy to na piotrowym tronie po kolei zasiadali to jej kochankowie, a potem synowie i inni protegowani

a już popisowym szczytem pornokracji na Watykanie był słynny kasztanowy bankiet kiedy to ponad 50 goluśkich prostytutek pełzało na kolanach po marmurowej posadzce Watykanu i zbierało prażone kasztany a ówczesny papież i jego świta na wyścigi odbywali z nimi stosunki - najlepsi dostali nawet od papieża nagrody...
było to za pontyfikatu Aleksandra VI

Jego poprzednik papież Innocenty VIII zasłynął jako "łowca czarownic" i np zdecydował, że koty są związane z diabłem, a ich właściciele to heretycy i czarownice. Rozkazem Inkwizycji biedne zwierzęta były tysiącami mordowane, wrzucane żywcem do ognia, zrzucane z kościelnych wież lub topione we wrzątku. Do momentu, kiedy nad Europą zawisło widmo głodu związane z plagą myszy i szczurów, wówczas następca Innocentego odwołał to chore psychicznie prawo.
W ostatnich miesiącach życia Innocentego VIII odżywiano wyłącznie mlekiem mamek. Próba odmłodzenia go przez transfuzję krwi, zakończyła się śmiercią trzech młodzieńców.

albo istny dance makabre z nienawiścią w tle, kiedy to papież Stefan VII tak nienawidził swojego poprzednika papieża Forozmusa, że kazał wykopać jego zwłoki, następnie przez 3 dni sądził je wraz z całym zgromadzeniem biskupów, by następnie zbeszcześcić je i zbeszczeszczone wrzucic do Tybru - wydarzenie, o którym mowa to słynny trupi synod, przypomina to dosłownie scenariusz z kliniki dla chorych psychicznie

to tylko drobne wyjątki, bo faktów historycznych starczyłoby na kilka opasłych tomisków, które wiem, że Kościół najchętniej by spalił i "zapomniał" o sprawie

ale niestety teraz przyszedł taki czas, kiedy prawda wychodzi na jaw, we wszystkich dziedzinach życia, nie tylko tych związanych z historią Kościoła

----------------------------------------------------------------------------------------
odpowiedź Janusza:
"Może i to prawda ?, (chociaż moim zdaniem jednostronna - bo tych "antypapieży było paru), ale prawda jest też inna. Tak próbował szatan rozbroić kościół, ale mu się to nie udało i nie uda !!!, bo Jezus powiedział "a bramy piekielne go nie przemogą". Bo, jak szatan się wścieka to Pan Bóg zsyła takich ludzi, jak Św K Sieneńska (dzis mamy wspomnienie), która "gnała z powrotem stolicę apostolską z Avinionu od Watykanu". Jeszcze apropo Ciebie (każdego próbóje rozbrajać diabeł), ale na szczęście jest pomoc (właśnie przez stolicę apostolską) a sposób ?...............no właśnie ale na początek potrzebna jest wiara w Boga prawdziwego.

p.s. Diabeł przerywa z kościołem bo "nie rozumie właśnie tej polityki, że "Jezus kocha grzeszników, nawet tych największych (w tym ukochał również antypapieży, no bo On pomimo wszystko kochał Judasza" ale szczególnie ukochał Piotra, który też go zdradził.

z Panem Bogiem"


---------------------------------------------------------------------------------------------------
i kolejna moja odpowiedź:


Monika Burzynska 29 kwietnia o 06:43
Janusz ja pisałam o HISTORYCZNYCH FAKTACH a nie o jakiejś jednostronnej prawdzie, nie pisałam o antypapieżach tylko o PAPIEŻACH
więc w tej dyskusji odnoś się proszę do MERYTORYCZNYCH faktów, żadna modlitwa tu nie pomoże i nie zmyje krwi niewinnych z tej instytucji do zniewalania umysłów
i święte zawodzenie typu: "a bramy piekielne go nie przemogą" niestety nie pomoże
TO KONIEC
proces już się dawno rozpoczął, a Ty jeszcze za swojego życia obejrzysz jego dopełnienie
ale nie przejmuj się, nie tylko Twoja religia się kończy
jednakże Twoja religia jest jednym z największych wrogów ludzkości i człowieczeństwa
to jedynie mogę stwierdzić spędziwszy właśnie calutką noc (zainspirowana między innymi Tobą) na czytaniu faktów - suchych faktów z historii kościoła

dzisiejszej nocy "przeryłam się" przez wiele naukowych źródeł historycznych i przez prace wielu autorów

niestety NIE DA RADY ominąć tej bolesnej prawdy o Kościele katolickim i całym chrześcijaństwie
ale z całego chrześcijaństwa to właśnie Kościół katolicki okazał się najbardziej zbrodniczą organizacją, która przelała więcej krwi i zadała więcej cierpienia niż jakiekolwiek świeckie wojny, dyktatorzy czy systemy totalitarne z faszyzmem i komunizmem włącznie

Jeżeli chcesz podyskutować na temat obrony papiestwa, swojego kościoła etc to proszę odnoś się do historycznych faktów, a nie mi tu z diabłem ciągle wyjeżdżasz, na mnie to nie działa - oczekuję konkretów od swych interlokutorów inaczej nie mam zamiaru jałowo tej dysputy ciągnąć

możesz mi wierzyć albo nie, ale najbardziej to chciałabym, żebyś odnosząc się do tych historycznych faktów udowodnił mi, że jestem w błędzie, że się mylę, że mnie oczy zwodzą i w rzeczywistości tych wszystkich okropieństw nie było
proszę UDOWODNIJ mi, że Kościół jest OK, wtedy OSOBIŚCIE dam na mszę w Twojej intencji, błogosławiąc Twoje imię

wtorek, 27 kwietnia 2010

Gerbert z Aurillac, czyli papież Sylwester II, czyli mistrza Jana Twardowskiego historia prawdziwa - albo innemi słowy - o reinkarnacji Cesarstwa Rzymskiego i podwalinach Unii Europejskiej słów parę

autor tekstu: Anakin

Nauka

Czy ktoś z Was pamięta, jaki powód przybycia do Moskwy dał mistrz Woland w Mistrzu i Małgorzacie? Oficjalnie podawał, że jest historykiem i przybył na odczyt rękopisów Gerberta z Aurillac. Nieprzypadkowa aluzja, Michaiła Bułhakowa. Już jako papież Sylwester II Gerbert został przez współczesnych pomówiony o satanizm, a po śmierci utrwalił się w literaturze i legendach jako archetyp czarnoksiężników. Ale po kolei.

Urodził się w Owernii (centralna Francja) około 940 – 955 roku — rzecz znamienna — w rodzinie plebejskiej, czyli inaczej po prostu wieśniaczej. Czy taka kariera, nie łamie nam jakiegoś naszego stereotypu o średniowieczu? Oddany do benedyktyńskiego zakonu św. Gerarda w Aurillac. Stąd pochodzi jego imię, pod którym przeszedł do historii. Klasztor ten należy do nurtu klasztorów kluniackich (od macierzystego opactwa w Cluny), Niezależnych od lokalnych władz kościelnych i krzewiących nurt odnowy współczesnego Kościoła – często wbrew tendencji samych papieży. Prawdopodobnie na rok przed przekroczeniem furty klasztornej w Rzymie następuje akt koronacji króla Ottona I zwanego Wielkim na cesarza (962 r.). Tym samym powtórzony został gest Karola Wielkiego z 800 roku. Co prawda już nie w tak wielkim zasięgu, ale już nie efemeryczne nastąpiło odrodzenie Cesarstwa Rzymskiego. Formalnie instytucja trwa nieprzerwanie do jej likwidacji przez Napoleona w 1806, czyli 844 lata.

Nasz bohater musiał dać się szybko poznać ze swych nieprzeciętnych zdolności, jeśli zwrócił na siebie uwagę samego hrabiego Barcelony — Borrella II, który wizytując owerniacki klasztor osobiście zaprosił młodego mnicha na dalsze studia do klasztoru w Ripoll. Kataloński klasztor Santa Maria de Ripoll był w ówczesnym czasie nie tylko najprężniejszym centrum kulturowym chrześcijańskiej Hiszpanii, ale mógł także konkurować z najpoważniejszymi ośrodkami monastycznymi w Europie.

Pobyt w na półwyspie iberyjskim był decydujący dla Gerberta. W pełni wykorzystał bliskość panujących w większej części Hiszpanii muzułmanów. Gerbert studiował dzieła antyczne w dużej mierze zachowane właśnie dzięki Arabom jak i sam nawiązał z wyznawcami Islamu naukowe kontakty.

Arabowie na naszym kontynencie gościli licząc od najazdu na Hiszpanie w roku 711 do upadku Grenady w roku 1492 — 781 lat. Co prawda okres jedności imperium Arabowie mają za sobą. Kalifat rozpadł się (929 r.) na osobne królestwa, co jednak nie zapobiega ekspansji, wręcz przeciwnie — jeszcze ja dynamizuje. Prócz Półwyspu Iberyjskiego Arabów widzimy na przełomie tysiącleci w samej Italii. Sto lat przed narodzinami Gerberta Arabowie napadli na Rzym i splądrowali m.in. katedrę św. Piotra. Teraz okupują Sycylię, Sardynię, umacniają swe bazy na południu półwyspu apenińskiego. Gerbert jako papież będzie panował nad światem chrześcijańskim w bezpośrednim sąsiedztwie kwitnącego świata Islamu. To sąsiedztwo zostało ostateczne usunięte kilkadziesiąt lat po śmierci Sylwestra II przez... Normanów.

Przy okazji narzuca się refleksja: 844 lata Świętego Cesarstwa Rzymskiego jest elementem trwałym kształtującym nasza wizje historii Europy. O różnym znaczeniu, ale występuje w średniowieczu, w renesansie, w czasie oświecenia... Tymczasem 781 lat pobytu muzułmańskich Arabów na naszym kontynencie kojarzymy z czasową okupacją, jakimś obym ciałem, z którym należy historie Europy, co najwyżej konfrontować. Czerpiemy dziedzictwo kulturalne jak i idącą za nią spojrzenia z pozycji świata chrześcijańskiego i to niezależnie jak nisko (a może właśnie, dlatego) stał w długim okresie w porównaniu ze światem arabskim.

Ale wracając do katalońskich studiów naszego bohatera. Po ukończeniu quadrivium w klasztorze w Ripoll udał się do szkoły katedralnej w Vic w sąsiednim hrabstwie Osony. Oba ośrodki: Ripoll i Vic, dzięki przygranicznemu położeniu z islamska al-Andalus, w której stolicy — Kordobie, znajdowała się wówczas największa, po spaleniu aleksandryjskiej, biblioteka na świecie (400 tys. woluminów), stawały się ośrodkami nieznanych gdzie indziej w Europie dziedzin nauki. O studiowanie przedmiotów quadrivium, czyli arytmetyki, geometrii, muzyki i astronomii trudno było w lepszym miejscu. Nauka arabska dzięki spadkowi dzieł starożytnych (głównie greckich i perskich), oraz kontaktami z ościennymi cywilizacjami jak Indie i Chiny wciąż była u szczytu rozwoju. Astronomia arabska była najlepiej rozwinięta na świecie. Gerbert poznał i używał chyba jako pierwszy na Zachodzie arabskich urządzeń astronomicznych jak astrolabów i globusów. Poznaną wiedze matematyczną: nauczył się korzystać z pochodzącego z Chin liczydła, równania, a łatwiejszy do operowania system notacji cyfr — pochodzenia hinduskiego (który przyjął się nazywać arabskim) — sam rozwinął i wprowadził do powszechnego użycia, wypierając cyfry rzymskie.

Człowiek ten umiał wywierać wrażenie na współczesnych. W 969/70 wraz ze swymi protektorami hrabią Borrellem i Hatto biskupem Vic pielgrzymuje do Rzymu gdzie staje przed obliczem nie tylko papieża Jana XIII ale i cesarza Ottona I. Staje się tam częstym gościem cesarza. A sam papież namawia Ottona by wziął Gerberta na nauczyciela cesarskiego syna.

Gerbert wywiązuje się z tego zadania, a gdy w 973 jego uczeń po śmierci swego ojca staje się nowym cesarzem — Ottonem II, ten ostatni pozwala mu udać się na dalsze studia do znakomitej szkoły katedralnej w Reims — duchowej stolicy właśnie kształtującej się Francji. I tu dał się na nim poznano — szybko z ucznia zamienia się w kierownika szkoły. "Edisson X w." w oparciu o swą wiedze matematyczną i zasady harmonii własnoręcznie konstruuje organy wodne. Dziwo na ten czas i miejsce nie do opisania. Dzięki cyfrom arabskim jest w stanie przeprowadzić w rozumie operacje matematyczne. W dziedzinie informatyki: udoskonala i konstruuje wielkie liczydło-gigant zrobiony z… posadzki nawy katedralnej, obsługiwane przez 64 uczniów.

Otton II zaprasza go na filozoficzną dysputę z rektorem magdeburskiej szkoły katedralnej Otrykiem. Taka naukowa debata w swym emocjonalnym i ekonomicznym aspekcie przypomnieć może.... hmmm.... zawodowy mecz bokserski o mistrzostwo świata w łącznych klasyfikacjach wszystkich federacji? Gerbert adwersarza nokautuje, sława rośnie, a gratyfikacja staje się słynne opactwo Bobbio w północnych Włoszech. Dar byłby nie byle jaki, bo prócz potencjalnych dochodów uposażone było w jedną z najbogatszych bibliotekę w Europie zachodniej. Rzec by można, we właściwe trafiły ręce. Niestety korzystający kiedyś dzięki bliskości Genui – podupadł. Niekompetentni opaci opróżnili skarbiec, okoliczni panowie zajęli klasztorne ziemie, a mnisi rozpuścili się jak dziadowskie bicze. Gerbert robił, co mógł, by odwrócić sytuacje, ale widać łatwiej zmierzyć niebo i zmusić wodę do grania ku chwale Pana niż uzdrowić sytuacje gospodarczą nawet na mikroskale i zawrócić tych, co już raz zeszli z drogi wytyczonej przez św. Benedyktyna z Nursi a zamykającej się krótkim haśle: ora et labora. Sytuacja pogorszyła się, gdy w rok po otrzymania opactwa zmarł patron Gerberta cesarz Otton II. Młody opat najwyraźniej wolał wykorzystać swoją jeszcze niewygasłą opinię i wrócić do Reims gdzie ponownie objął kierownictwo szkoły katedralnej. Dodatkowym zajęciem (czy też stanowiskiem) było sekretarzowanie arcybiskupowi. Krok był znamienny, ponieważ Gerbert wszedł tym samym w środek aktualnych zawirowań politycznych...


Polityka

Stara dynastia karolińska nie dzierżyła już dawno cesarskiej korony. Mało tego – w tych częściach dawnego imperium Karola Wielkiego, w których jeszcze panowali, stale pojawiają się podważające ich pozycje, przez nowe lokalne siły. Ostatni Karoling — Lotar, bez powodzenia próbował odzyskać, zajęte przez Ottona, serce dawnego państwa frankońskiego — Lotaryngię. W zachodniej części władza królewska była iluzją. Faktyczną władze stanowili potężni książęta i hrabiowie: Akwitanii, Flandrii, Normandii, Szampanii, Burgundii, Andagawenii, Bretanii, Barcelony, Tuluzy, Blois, Vermandois i na ostatku, lecz nie ostatni księstwa Francji (tereny między Paryżem a Orleanem). Władcy tego ostatniego lenna, tytułowani hrabiami Paryża, od dawana próbują wydrzeć Karolingom władze. Kiedy zmarł Lotar i zaraz po nim jego syn i następca Ludwik V zwany Gnuśnym lub Leniwym, ostatni spadkobierca Karolingów — stryj ostatniego króla: Karol, książe Dolnej Lotaryngii, zwrócił się o pomoc w poparciu jego praw do Gilberta i jego mocodawcy – arcybiskupa Remis Adalberta. Obaj jednak opowiedzieli się za hrabią Paryża — Hugonem Kapetem, którego na króla wybrali najwięksi panowie Francji. Koronacja Hugona w 987 zakończyła królewska linię Karolingów trwającą od koronacji Pepina Małego w 751 r. a rozpoczęła trwająca prawie trzy i pół wieku panowanie głównej linii Kapetyngów we Francji. Potomkowie Hugona w swych bocznych liniach pod takimi nazwiskami jak np. Walezjusze, Andagawenowie, Plantageneci i Bourbonowie będą panować przez całe dzieje królewskiej Francji lub zasiadać na większości europejskich tronów. Niektórzy z nich panują do dziś (jak Juan Carlos w Hiszpanii).

Dalszy etap życia naszego bohatera pokazuje, jak polityka wciąga orła w locie do poziomu bagna. Gerbert stracił na nim parę lat, narażając swe piękne imię na ryzyko niesławy. Adalbert widział swego sekretarza jako swego następcę na arcybiskupim tronie. Jednak po jego śmierci w 988 r. ingresu do miasta św. Remigiusza dokonał Arnulf — naturalny syn niedawno zmarłego króla Lotara. Konflikt Gerberta z Arnulfem będzie symbolizować starcie starego reprezentowane przez tego potomka rodu Karolingów z nowym reprezentowanym przez protegowanego Ottonów i Kapetyngów - Gilbertem. Dla samego Gilberta będzie to parę lat sporów kanoniczych przed różnymi instancjami. Oficjalnie Arnulf został zdjęty ze swego stanowiska przez synod. Faktycznie sukcesje apostolską zawdzięcza Gerbert aresztowaniu swego przeciwnika przez swego nowego protektora — króla Hugona. Nie osłabła jednak opozycja, która broniła praw ostatniego z Karolingów do arcybiskupiego tronu. Kolejne synody wydające decyzje dyktowane przez polityków nie doprowadziły do oczyszczenia atmosfery.

Konflikt oparł się o Rzym. Papież Jan XV wysłał Leona, opata klasztoru Świętych Bonifacego i Aleksego na Awentynie w Rzymie jako swojego legata do rozstrzygnięcia sporu. Podobno doszło w czasie spotkania urzędującym między arcybiskupem a legatem do znamiennej wymiany zdań. Na zarzut ciemnoty i nieuctwa rzymskiego kleru opat Leon miał odpowiedzieć, że znajomość Platona, Wergiliusza, Terencjusza i „reszty tego bydła filozofów” dobremu chrześcijaninowi jest niepotrzebna, czego przykładem jest św. Piotr, który nie znając tego wszystkiego został niebieskim klucznikiem.

Ostatecznie Gerbert utracił swe stanowisko po śmierci swego protektora Hugona Kapeta (996). Z jego następcą Robertem II nie znalazł porozumienia, kiedy zakwestionował legalność jego małżeństwa ze swą kuzynką Bertą. Skutkiem utrat wpływów była decyzja papieża Grzegorza V (996 – 999) zdejmująca Herberta z arcybiskupiego tronu Reims.
Ale Gerbert wiązał swój los już z inna osobą...


Tron

Był to trzeci z kolei Ludolfing, trzeci z kolei cesarz rzymski i trzeci Otton. Koronowany za życia swego ojca, objął samodzielnie władzę w 997 w wieku zaledwie 16 lat. Cesarz Otton III syn cesarza Ottona II i bizantyjskiej księżniczki Teofano (955 – 991), której zawdzięczał władzę i wiedzę. Wychowany przez greckich preceptorów śnił nie tylko o prawdziwym Renovatio Imperii Romanii, ale o budowanie uniwersalistycznego chrześcijańskiego państwa - Civitas Dei - z Rzymem jako jego stolica. Jego horyzonty sięgały zbyt szeroko, żeby nie być osamotnionym. Niezrozumiały przez Italczyków, dla których był dzikim Sasem, pogardzany przez Bizantyjczyków, dla których był ciemnym Germanem, odrzucony jako renegat przez Niemców, dla których (chodźby przez ciemniejszy po matce kolor skóry) był Grekiem, swe koncepcje mógł podzielić z nielicznymi. Do nich zaliczał się dawny nauczyciel jego ojca. Cesarz był też jedyną osobą w Europie, która mogła Gerberta wyrwać z wiru zaściankowych (choć wielkich na miarę ówczesnego kontynentu) sporów o stanowiska i uposażenia.

Dlatego też, gdy sprawy w Reims nabrały zły obrót Gerbert przyjął zaproszenie cesarskie, by przybyć do niego jako nauczyciel i doradca. Po roku służby zostaje po cesarsku wynagrodzony arcybiskupstwem Rawenny. Gest nie byle jaki jeśli się weźmie pod uwagę, że jak przestało na dawną siedzibę cesarzy zachodniorzymskich Rawenna była południową stolicą ottonowego cesarstwa. Po kolejnym roku (kwiecień 999) umiera papież Grzegorz V, właściwie Bruno z Karyntii, syn księcia Ottona prawnuk Ottona Wielkiego. Pierwszy Niemiec na Piotrowym Tronie, niezmożony w walce o odnowę Kościoła. Następca cesarskiego krewnego na tronie biskupów Rzymu zostaje benedyktyński mnich, syn owerniańskiego chłopa. Przyjmuje imię Sylwestra II. Jest pierwszym Frankiem na Piotrowym Tronie.

Papież Sylwester II

Dwaj oświeceni ponad wszystkich cesarz i papież ściśle razem mieli wprowadzić chrześcijaństwo w nowe tysiąclecie, a potem... zmienić świat. Imię Sylwestra nie zostało wybrane przypadkowo. Św. Sylwester był papieżem (314 – 335) gdy cesarz Konstantyn Wielki chrystianizował Cesarstwo Rzymskie. Był także - jak Gerbert - najbliższym doradcą cesarza. Teraz w zbliżającym się roku 1000 r., gdy poziom duchowy i intelektualny kleru jest bliski zeru, gdy na Stolicy Apostolskiej do niedawna panowała pornokracja, gdy Europa to w zasadzie zbiorowisko bardziej lub mniej wojowniczych — porozdzielanych od siebie nieprzebytymi puszczami, wywalającymi się rzekami lub górami — plemion, nastał, wedlug nich, czas odbudowania chrześcijańskiej cywilizacji. Otto III nie jest saskim władcą, on widzi przyszłe państwo jako ojczyznę czterech równych wobec siebie ludów: Germanii, Galii, Italii i Sclavii. Ci ostatni — Słowianie, nie są w jego oczach barbarzyńcami, doskonałym celem wypraw margrabiów, którzy w imię obrony granic imperium rozszerzają tereny swych marchii, a zarazem synonimem niewolników. Stają się jednym z filarów Państwa Bożego, którym zarządza sługa Jezusa Chrystusa cesarz rzymski.

W tym miejscu obok słonia pojawia się dawno oczekiwana sprawa polska. Bo właśnie z powodów jak wyżej jednymi z pierwszych decyzji temu tandemu wielkich było ustanowienie na grobie św. Wojciecha – cesarskiego przyjaciela, struktury kościelnej: arcybiskupstwa gnieźnieńskiego wraz z sufraganiami w Krakowie, Wrocławiu i Koszalinie. Razem z pozostającą w bezpośredniej zależności od Stolicy Apostolskiej diecezja wojciechowego brata — Gaudentego w Poznaniu tworzą fundament cywilizacyjny przyszłego państwa polskiego. Politycznie państwo jest własnością władcy. Po jego śmierci podlega tak dziedziczeniu jak i dzieleniu masy spadkowej. Granice metropolii i diecezji kościelnych to jedyne, co trwale wyznacza teren, na której buduje się z czasem świadomość wspólnego dziedzictwa, coś co dopiero po czterech wiekach wyrazi się – i tak w kadłubowej formie – w świeckim pojęciu Korony Polskiej. Książę Bolesław mógł otrzymać najwyższe honory i wywyższenia, ale były dla kraju tyle wart ile on żył. Uzyskane przez niego królestwo nie przeżyło jego syna Mieszka II (trwało 10 lat). Żadna instytucja świecka nie mogła się wtedy równać z trwałością i autorytetem (nawet przeżywającego kryzys) Kościoła. W przypadku naszego kraju widzimy to idealnie. Struktura własnego Kościoła, która nieprzerwanie przetrwała wszystkie upadki kraju, zaowocowała wyniesieniem jej przedstawiciela po 978 latach na tron papieski.

Polityka w stosunku do naszych ziem jest jednym z objawów nowej polityki, która nie chciała chrześcijaństwa ograniczyć do zastanych granic. Nie chciała też jej rozszerzać droga podbojów i przymusowych chrztów jak to chodźmy uczynił dwa wieki wcześniej wielki poprzednik Ottona – Karol Wielki, z ottonowymi rodakami – Sasami. Wojowniczych Węgrów, nazywanych do dziś w wielu języków Hunami (np. ang. Hungary, niem Ungarn z czego pochodzi i nasze okreslenie bratankow), powstrzymał przed podbojem Niemiec Otton I. Dziś jego wnuk doprowadzając do ich ochrzczenia — wprowadza ich na salony Europy. Podobnie jak dla Polski, tak i naszym bratankom Sylwester II ustanawia metropolię kościelną w Ostrzyhomiu (Esztergom). Pod imieniem pierwszego chrześcijańskiego męczennika książę Węgrów został z tak dobrym skutkiem ochrzczony, że sam doczekał się wyniesienia na ołtarze. Doczekał się też królewskiej korony, właśnie na milenijny prezent 1000 roku. Za parę wieków Korona św. Stefana stanie się zjednoczeniowa ideą państwa węgierskiego.


Legenda

Sylwester w swych decyzjach wykazywał nietypowa dla ówczesnych czasów odporność na pamięć o urazach. Wiekopomnie uczcił pamięć Wojciecha wiernego ucznia Otryka — pamiętnego intelektualnego przeciwnika przyszłego papieża. Ale wysoki format wykazał przede wszystkim zatwierdzając Arnulfa, z którym toczył wspomniane poprzednio – nie tylko na argumenty — boje, o sporne stanowisko arcybiskupie w Reins. W Rzymie postanowił przeprowadzić porządki. Rozprawiał się z symonią (sprzedaż urzędów kościelnych) i konkubinatem kleru. Miał ambicję by urzędy kościelne dostawały się w ręce zdolnych i nieskazitelnych ludzi.

Nic dziwnego, że rzymianie nigdy nie zaakceptowali Franka — poplecznika germańskiego tyrana jako swego biskupa. Barwnie przyczynili się, więc do rozsławienia jego imienia. Ale nie była to ta sława, która dotąd otaczała Gilberta. Największy matematyk, alchemik i astronom tamtych czasów (przypisuje mu się m.in. wynalezienie wahadła do zegarów) prawdopodobnie nie zaprzestawał na najwyższym kościelnym urzędzie badań naukowych. Zwłaszcza nieznane dotąd nikomu w chrześcijańskiej Europie Zachodniej badania alchemiczne. Jeśli dodać do tego, że tej wiedzy nauczył się od hiszpańskich Maurów to już tylko krok by zostać okrzykniętym czarownikiem i czcicielem diabła. Oskarżenia te padały tak ze strony ciemnego ludu, jak i z hierarchów kościelnych. Zawezwany przez niego szatan miał mu wskazać wielkie skarby. Pieniądze miał spożytkować też specyficznie — założyć za nie miał w Rzymie szkolę czarnej magii: wylęgarni, co rok rozchodzących się po świecie sług diabelskich. Oczywiście jako przeklęty czarownik nigdy ani hostii ani przemienionego wina nie dotknął. Idealnie, niczym David Coperfield, nauczył się tylko symulować przyjmowanie sakramentów.

Wyobraźnia Włochów nie byłaby warta swego pochodzenia gdyby nie przypisała Gerbertowi już od lat młodzieńczych niecnego związku z kobieta... i to nie zwykły związek, bo z wróżka o imieniu Meridianą. Ona to wspierała go też swą – z piekieł pochodzącą – mocą i wiedza. Nie dość, że zaprzedany i niemoralny to na dodatek Gerbert okazał się tez niesłowny i niewdzięczny – po osadzeniu na Piotrowym Tronie zerwał z oddaną mu kobietą, która — choć czarcia sługą — dla pełni dramatyzmu umarła z żalu. Umrzeć to jednak mało dla oddanej kobiety, która jest na dodatek wróżką. Meridiana więc tak jak wcześniej za życia tak i teraz nachodziła przeklętego papieża w nocy i we śnie wróżąc jego rychły marny koniec. I to zaraz z chwila odprawienia mszy w Jerozolimie. Nawet śpiąc Gerbert zachowywał próżny racjonalizm. "Nie wybieram się do Jerozolimy — żyć będę więc wiecznie!" I wyśmiał niegodziwiec świeżo porzuconą nieszczęśliwą i na dodatek zmarłą kochankę. Żadnym zaskoczeniem, dla kogoś kto sumiennie uczył się w szkole fabuły Pani Twardowskiej A. Mickiewicza, nie będzie zakończenie tej historii. Gdy odprawiał Sylwester mszę w rzymskim kościele Santa Croce, zwrócił uwagę na wyryty na kolumnie krzyż i skrót INRI. Kapłani wyjaśnili mu, że znaki te, te same z Golgoty, wyryć tu kazał sam Poncjusz Piłat pamiętny prokurator Judei. „Dlatego zwiemy nasz kościół Jerozolimą” —dodali. Ojciec Święty przeklinając i wyjąc ze strachu, zobaczył w mroku widmo dawnej kochanki, a następnie chwycił się za serce i dokonał żywota.

Inna wersja tej legendy mówi, że to magiczny artefakt – głowa z brązu, którą miał sam skonstruować lub tez otrzymać od barcelońskich muzułmanów, dzięki, której potrafił wieszczyć, wróżyć i przepowiadać przyszłość, miała mu najpierw powiedzieć „tak” na pytanie czy zostanie papieżem, a potem „nie” czy umrze nim odprawi msze w Jerozolimie. Dalej ta wersja mówi, że kościółek gdzie dokonał żywota faktycznie zwany był przez miejscowych „Jerozolimą” (ewidentna kara za to, że „obcy” ośmielił się zostać tutejszym biskupem — swój by wiedział), ponieważ był pod wezwaniem Matki Bożej Jerozolimskiej. Już w agonii miał poprosić swoich otaczających kardynałów by pocięli jego ciało na kawałki i powrzucali do dołów kloacznych i miejskich wysypisk nieczystości. Tak czy siak ewidentna jest inspiracja tą legendą naszego wieszcza. Ciekawe jak i czy w ogóle tłumaczy to historia literatury?

Nie tylko czarna legenda, która swe źródło czerpie ze współczesnych ignorantów podsycana ksenofobią i polityką, kalała imię Gerberta. Może to jej pochodna, a może świadoma kontestacja wobec wiedzy kazała dwa wieki później wielkiemu niemieckiemu poecie Walterowi von der Vogelweide nazywać Sylwestra II „Zbrodniczym czarnoksiężnikiem”.

Rzeczywiste ostatnie lata papieża też jednak nie były wesołe. W 1002 wybucha bunt w Rzymie i obaj z cesarzem muszę z niego uchodzić. Cesarz dwukrotnie wyprawiał się na Wieczne Miasto, w czasie trzeciej wyprawy uczeń-protektor-sojusznik papieża, być może otruty, umiera. Ma 21 lat. Mimo to Sylwestrowi II udaje się jeszcze powrócić do Wiecznego Miasta. Niestety na krotko. Umiera w nim rok później 12 maja 1003 roku. Wbrew tresci ostatniej wersji legendy - pochowany w Bazylice Lateranskiej.

Z chłopa intelektualista, naukowiec i papież, nie wiem czy to dowód na, czy przeciw ciemnocie wieków średnich. W każdym razie i dzisiaj niezła kariera. Ale przede wszystkim, jedna z nielicznych osób która sama poruszyła koło historii parę cali dalej.

źródło: http://www.historycy.org/index.php?showtopic=1422   

A oto przykład tendencyjnej manipulacji prawdą historyczną:





SYLWESTER II
Postacie historyczne, Historia powszechna, Europa, Francja, Watykan


Sylwester II, właściwie Gerbert z Aurillac (945-1003), papież w latach 999-1003, z pochodzenia Francuz. Wszechstronnie wykształcony, m.in. studiował na arabskich uczelniach w Hiszpanii. Wychowawca i doradca cesarza Ottona III, rzecznik idei uniwersalizmu chrześcijańskiego. Za jego pontyfikatu Polska i Węgry pogłębiły swą przynależność do świata kultury zachodniochrześcijańskiej. Kanonizował św. Wojciecha (999), co przygotowało zjazd gnieźnieński w 1000 i przyspieszyło całkowite usamodzielnienie się Kościoła polskiego.
 

uwagi własne autorki bloga:
Dziękuję Ci Gerbercie za uświadomienie mi mojej przynależności do świata kultury zachodniochrześcijańskiej, który z wolnością, ani z głoszonymi przez siebie prawdami bynajmniej NIC nie ma wspólnego 
Dziękuję Ci za trwały wkład w utrwalenie monarchii - niektóre dzieci Twych dawnych podopiecznych nadal są monarchami w Europie (sic!)
np król Hiszpanii
(od razu na marginesie przypominam, że to Hiszpania właśnie jest GŁÓWNYM EXPORTEREM NAPROMIENIOWANEJ ŻYWNOŚCI (czytaj RAKOTWÓRCZEJ) sprzedawanej na rynkach EU, dzięki dekretowi EU wchodzącemu w skład Codex Allimentarius

O Gerbercie, Twój genialny plan bezkrwawego scalenia Europy w jedno Imperium był tematem podejmowanym przez wszystkich "imperatorów" w dziejach, Hitler i Stalin również mówili o Europie bez granic...
i za każdym razem narzędziem do osiągania unii ostatecznej był TOTALITARYZM.

Najwyższa pora abyśmy jako rasa otrząsnęli się z destruktywnych neurologicznych uwarunkowań do panowania jednej jednostki nad drugą jednostką.
Bo to jest właśnie dążenie, które leży u podwalin naszych neurologicznych uwarunkowań do zadawania sobie nawzajem masowej śmierci...

Zakon Inkwizytorów

Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz

Zakon Kaznodziejów (Ordo Praedicatorum — OP), potocznie zwany „dominikańskim" — od imienia swego założyciela, Hiszpana, Dominika Guzmana (1171-1221) - co bywa przewrotnie tłumaczone jako Domini canes („psy Pana"), zrodził się bezpośrednio z kościelnych prześladowań średniowiecznych herezji (w szczególności katarów), by następnie przerodzić się w wojsko kaznodziei i inkwizytorów, zwalczające odstępców od ortodoksji i poszerzające wpływy Kościoła na całym świecie. Jak zauważył mediewista, J.H. Mundy: „Kaznodziejstwo przypominało dzisiejszą propagandę w ustrojach jednopartyjnych".
Obok franciszkanów, ich konkurentów o wpływy w Kościele i społeczeństwie, tworzyli nową odmianę zakonów katolickich — zwanych „żebraczymi". Tworzenie zakonów „żebraczych" było posunięciem taktycznym będącym kościelną reakcją na rozwijające się wówczas „herezje ubogich" występujące przeciwko kościelnym bogactwom (analogiczną taktyką było później np. tworzenie nurtów lewicowego czy wręcz socjalistycznego kleru w reakcji na rozwijający się ruch robotniczy, czy występowanie na rzecz praw człowieka i obywatela, kiedy już — po II wojnie światowej — nie dało się z nimi walczyć jako z „oświeceniową herezją").
Św. Dominik głosił, że bez żalu spalił wielu heretyków, przyznawał się również do szpiegostwa i donosicielstwa na rzecz Kościoła. Dał swym konfratrom regułę św. Augustyna i habit norbertański, a w 1216 roku, siedem lat po masakrze katarów, papież Honoriusz III zatwierdził ich powstanie.
Już w chwili śmierci swego założyciela byli świetnie zorganizowani. Na czele klasztorów postawieni byli przeorowie, prowicjałowie stali na czele całych prowincji, a na czele zakonu stał mistrz generalny. Novum było to, że funkcje te były obsadzane w drodze wyboru. Cały zakon składał się z trzech gałęzi: braci, mniszek i laikatu zrzeszonego w tzw. fraterniach. Ci ostatni, tworzący Trzeci Zakon Dominikański, zwani też tercjarzami dominikańskimi, żyli w normalnych warunkach, lecz przestrzegając określonej dyscypliny religijnej wypływającej z reguły dominikańskiej. Od czwartej dekady XIII w. tercjarze dominikańscy zrzeszeni byli w Bractwie Jezusa Chrystusa lub Błogosławionej Dziewicy w celu demaskowania heretyków. Pierwszy klasztor, założony przez Dominika w Prouille, skupiał nawrócone członkinie sekty katarskiej. Po około wieku rozwoju mieli już ok. 1500 klasztorów rozrzuconych równomiernie w całym chrześcijańskim świecie.
Od samego początku korzystali z licznych dotacji, wspierających ich bujny rozwój. Szybko stali się bogaci, wzbudzając tym szczerą zazdrość kleru świeckiego — swoisty model „żebraczy" w Kościele Katolickim, czyli zachwalanie uroków ubóstwa połączone ze zbiorowym a czasem i indywidualnym bogactwem kaznodziejów.
Rychło zaczęto wobec nich wysuwać zarzuty nachalnego ingerowania w sprawy publiczne. Francuska opinia publiczna zarzucała Ludwikowi IX Świętemu (1215-1270), że jest od nich zbyt uzależniony.
Od początku swego powstania dominikanie zajmowali się również działalnością misyjną wśród ludów niechrześcijańskich. W latach 1220-1230 wraz z franciszkanami bezskutecznie usiłowali rozwijać chrześcijaństwo w Afryce Północnej. Polscy dominikanie wysłali na Ukrainę „misję" kijowską, która jednak została rozbita przez Tatarów. Pod koniec XIII w. dominikanie prowadzili już działalność prozelicką od Persji po Chiny.
Dominikanie rozwijali nabożność bliższą ludowi. To oni zapoczątkowali i rozpropagowali różaniec (franciszkanie mają na swoim koncie szopkę).
Głównymi teologami XIII w. wśród dominikanów byli Albert Wielki i Tomasz z Akwinu. Z zakonu dominikańskiego wywodzą się również niektórzy heretycy, jak Mistrz Eckhart, Girolamo Savonarola, Giordano Bruno, Tomasz Campanella, a współcześnie jeden z najwybitniejszych teologów XX w. — Edward Schillebeeckx. Z zakonu dominikanów wywodzą się również: obrońca Indian Bartolomé de Las Casas, logik i pogromca zabobonów Józef Maria Bocheński oraz współczesny liberalny teolog polski — Tadeusz Bartoś.

Bracia inkwizycyjni

Bracia kaznodzieje szybko uznali, że popularne na przełomie XII i XIII w. publiczne debaty z heretykami i Żydami, są bezproduktywne. Nie wahali się używać przemocy. Już pierwszy kaznodzieja nauczający we Francji, Roland z Cremony OP (1178-1259), wsławił się tym, że w dniu Bożego Narodzenia Roku Pańskiego 1231 poprowadził tłum na dom w którym kilka dni wcześniej zmarł waldens: włamano się domu, który po zdemolowaniu został zamieniony w latrynę, a nieszczęsny nieboszczyk został odgrzebany z ziemi i zawleczony na miejskie śmietnisko. Inny dominikanin, Robert Sodomita, u szczytu swej kariery w jednym dniu miał spalić 200 mieszkańców wsi Montwimer (1239).
W roku 1234 do Tuluzy dotarła wieść o wyniesieniu na ołtarze założyciela dominikańskiej konfraterni. Po odprawieniu mszy dziękczynnej biskup Raymond de Miramont zastanawiał się, jak uczcić to wydarzenie. Wkrótce dominikanie zawiedli go do konającej heretyczki, katarki. Umierająca kobieta nie zechciała wyrzec się herezji, wobec czego naprędce przygotowano stos na Pré-au-Comte na który heretyczkę zaniesiono w łożu i nim zmarła — uświetniła w Tuluzie obchody na cześć św. Dominika.
W roku kanonizacji Dominika papież Grzegorz IX wydał również bullę, którą ustanowił stały trybunał inkwizycyjny, obsadzając dominikanów w roli sędziów. Dominikanie zwani byli odtąd „braćmi karzącymi", natomiast we Francji „jakobinami". W procesach, prześladowaniach i egzekucjach inkwizycji brali oni wybitny udział. Kluczowa rola dominikanów w funkcjonowaniu inkwizycji została ustalona właśnie za pontyfikatu Grzegorza IX. „Pokolenie wcześniej Innocenty spoglądał na Langwedocję i wzywał do działania cystersów. Jego bratanek zaś, uważając, że siły mnichów z Cîteaux się wyczerpały, zwrócił się do dominikanów. Ludzie Innocentego szli, by dyskutować i nawracać, ludzie Grzegorza — by oskarżać i karać" (S. O'Shea, Herezja doskonała). Jak pisał religioznawca S. Reinach, dominikanie, to "groźna armia mnichów, (...) która wraz z przypisanymi do zakonu laikami zaprzęgła nieubłagany fanatyzm, posłuszeństwo bez granic, w służbie interesów papiestwa", siejąca postrach w Europie przez cały okres Średniowiecza, aż do Oświecenia.
Nadgorliwość dominikańska, w szczególności w „polowaniach na czarownice", rodziła wobec nich nienawiść. Inkwizytorzy Konrad z Marburga („szerzył śmierć i ogień") w 1233 i Piotr z Werony („ratował dusze uśmiercając ciała") w 1252 zostali zamordowani w wyniku samosądu za okrucieństwo. Pierwszego zamordował mnich franciszkański. Ten ostatni, pierwszy inkwizytor i oprawca Mediolanu, w dziesięć miesięcy od swej śmierci został kanonizowany jako Piotr Męczennik i do dziś jest świętym katolickim. Niewątpliwie najsławniejszym inkwizytorem dominikańskim był Tomás de Torquemada (1420-1498), Generalny Inkwizytor Kastylii, Walencji i Aragonii, a następnie najwyższy sędzia apelacyjny inkwizycji hiszpańskiej, mający na swym sumieniu kilka tysięcy wyroków śmierci i przekształcenie inkwizycji w „policję ideologiczną".
Poza sądzeniem i ściganiem, bracia zajmowali się również pisaniem poradników i podręczników dla inkwizytorów. Uważany za ojca prawodawstwa kościelnego, Hiszpan, św. Rajmund z Penyafort OP (ok.1170-1275), patron prawników kościelnych, studentów prawa i hiszpańskich adwokatów, wkrótce po obraniu go na generała dominikanów (1238) zredagował pierwszy podręcznik dla inkwizytorów (1241-1242). Najpopularniejszy jednak podręcznik inkwizytorów napisał brat Bernard Gui OP (1261-1331), który po wydaniu ok. 1000 wyroków w sprawach o herezję, swe doświadczenia i wskazówki spisał w książce Practica Inquisitionis Heretice Pravitatis (1321; wydana w Polsce pt. Księga Inkwizycji). Bernarda Gui przewyższyli później dwaj inni dominikanie - bracia Heinrich Kramer (1430-1505) i Jakob Sprenger (1436-1494), którzy napisali podręcznik do ścigania „czarownic" — Malleus Malleficarum (1487), bestseller średniowieczny, w pełnym sensie tego słowa (30 wydań).

Konflikt z franciszkanami

Kwestia Niepokalanego Poczęcia Maryi podzieliła zakony: franciszkanie byli za dominikanie przeciw, jezuici za, janseniści przeciw. Oczywiście powodem podziałów mniszych była ich odwieczna rywalizacja, jednak Maryja dała po temu doskonały oręż. Posuwano się przy tym do kroków iście żałosnych. W XIV w. dominikanie powoływali się na „objawienia" nawiedzonej mistyczki — Katarzyny Sieneńskiej, której Maryja miała w czasie widzenia zdradzić, że nie była bezgrzeszna. Jednak franciszkanie wytoczyli przeciw nim swoją „przyjaciółkę Maryi" — św. Brygittę (1375 r.), której „Dziewica objawiła z nie mniejszą pewnością, że była urodzona bez grzechu" (Reinach). Spór nie mógł się rozstrzygnąć. Następnie dominikanie z Berna (w XVI w.) spreparowali rzekomy cud z udziałem Maryi, która miała się ukazać wybranemu przez nich upośledzonemu umysłowo czeladnikowi krawieckiemu, któremu to oświadczyła, że wcale niepokalana nie była. O tym wydarzeniu czegoś więcej warto dowiedzieć się od Woltera:
"Dostatecznie wiadomo, że kordelierzy, czyli franciszkanie, i jakobini, czyli dominikanie, nienawidzili się wzajemnie od samego założenia ich zakonów. Dzieliły ich zapatrywania na wiele punktów teologii, jak również interesy ich sakw. Główny spór obracał się wokół tego, w jakim stanie znajdowała się Maria, zanim przyszła na świat. Bracia kordylierzy utrzymywali, że Maria była bezgrzeszna w łonie swej matki, bracia jakobini temu przeczyli. Nie było pewno nigdy śmieszniejszego problemu, ale właśnie on to sprawił, że owe dwa zgromadzenia mnichów stały się nieprzejednanymi wrogami.
W roku 1503 pewien kordylier wygłaszał we Frankfurcie kazanie o niepokalanym poczęciu Marii i wtem spostrzegł, że do kościoła wszedł dominikanin nazwiskiem Vigam. „Najświętsza Dziewico — krzyknął — dziękuję ci, że nic dopuściłaś, abym należał do owej sekty, która zniesławia ciebie i twego syna!" Vigam zarzucił mu, że dopuścił się kłamstwa. Wtedy kordylier zstąpił z kazalnicy dzierżąc żelazny krucyfiks w dłoni i zdzielił nim tak potężnie jakobina Vigama, że pozostał on prawie bez życia na placu. Po czym dokończył swego kazania o Najświętszej Dziewicy.
Kapituła jakobinów zebrała się, aby obmyślić zemstę. W nadziei na większe upokorzenie kordelierów postanowili czynić cuda. Po wielu bezowocnych próbach nadarzyła im się korzystna okazja w Bernie.
Pewien młody mnich z ich zakonu był tam spowiednikiem młodego krawca, głuptaka nazwiskiem Jetser, pałającego zresztą wielkim nabożeństwem do Marii Panny i do świętej Barbary. Ten półgłówek zdał im się być doskonałą okazją do czynienia cudów. Spowiednik przekonał go, że Dziewica i święta Barbara umyślnie mu polecają, by został jakobinem, a wszystkie swoje pieniądze oddał klasztorowi. Jetser usłuchał tego polecenia i przywdział habit. Kiedy już dobrze wypróbowano jego powołanie, czterej jakobini, których nazwiska widnieją w protokole procesu, przebrali się kilkakrotnie, jak umieli, jeden za anioła, drugi za duszę czyśćcową, trzeci za Marię Pannę, a czwarty za świętą Barbarę. W wyniku wszystkich tych objawień, których opis byłby zbytnio nużący, Najświętsza Dziewica wyznała wreszcie Jetserowi, że narodziła się w grzechu pierworodnym; że zostałaby potępiona, gdyby jej syn, którego jeszcze nie było na świecie, nie raczył jej odrodzić w Duchu, skoro tylko się urodziła; że kordylierzy są bezbożnikami i ciężko obrażają jej syna utrzymując, że jego matka została poczęta bez grzechu pierworodnego; że nakazuje mu głosić tę nowinę wszystkim sługom Boga i Marii przebywającym w Bernie.
Jetser nie omieszkał tego uczynić. By mu podziękować, Maria objawiła mu się jeszcze raz w towarzystwie dwóch krzepkich i barczystych aniołów. Powiedziała, że przychodzi wycisnąć mu na ciele święte stygmaty swego syna na znak jego posłannictwa i jako nagrodę. Dwaj aniołowie związali go i Dziewica wbiła mu gwoździe w nogi i ręce. Nazajutrz wystawiono publicznie na ołtarzu brata Jetsera, pokrwawionego obficie na skutek owych niezwykłych łask niebieskich, jakie otrzymał. Nabożni przybyli tłumnie do kościoła, aby całować jego rany. Dokonał tylu cudów, ile tylko zapragnął. Ale objawienia trwały nadal i Jetser rozpoznał w końcu głos zastępcy przeora spod maski, która okrywała mu twarz. Począł krzyczeć i grozić, że wszystko rozgłosi. Poszedł za zastępcą przeora aż do jego celi, gdzie zastał swego spowiednika, świętą Barbarę i dwóch aniołów pijących wino z dziewkami.
Przydybani na oszustwie mnichowie nie mieli innego wyjścia, jak tylko otruć Jetsera. Posypali hostię sublimatem rtęciowym. Miała ona jednak tak wstrętny smak, że Jetser nie mógł jej przełknąć. Uciekł z kościoła, wniebogłosy pomstując na trucicieli i świętokradców. Proces ciągnął się przez dwa lata. Trzeba było wnieść oskarżenie do biskupa Lozanny, gdyż w owym czasie nie dozwalano, aby sądy świeckie sądziły mnichów. Biskup stanął po stronie dominikanów, orzekł, że objawienia były prawdziwe i że biedny Jetser jest oszustem. Posunął nawet swe barbarzyństwo tak daleko, że kazał niewinnego człowieka poddać torturom. Ale ponieważ dominikanie nieopatrznie zdegradowali go i odebrali mu habit tego tak świątobliwego zgromadzenia, Jetser stał się człowiekiem świeckim. Rada berneńska przyjęła go pod swoją jurysdykcję, wysłuchała jego zeznań i zbadała ów długi ciąg zbrodni. Trzeba było sprowadzić sędziów kościelnych z Rzymu; zmuszono ich oczywistymi dowodami prawdy, aby wydali winowajców władzy świeckiej. Spalono ich 31 maja 1509 roku pod bramą Marsilly. Akta procesu znajdują się jeszcze w archiwach w Bernie i wielokrotnie wydawano je drukiem" (Traktat o tolerancji).
W wieku XV mnisi tych dwóch reguł spierali się ponadto o inne równie żywotne i fundamentalne zagadnienia teologiczne, jak choćby, jak miało przebiegać zmartwychwstanie Jezusa: czy był reanimowany, czy dokonano naprawy jego organów wewnętrznych, czy odnowiono mu skórę, czy dokonano mu refuzji krwi? „Dominikanie twierdzili, że całą krew Jezusa wlano z powrotem do ciała po boskiej operacji oczyszczającej. Franciszkanie byli przerażeni. Jakże by tak mogło być, skoro w relikwiarzach rozsianych po świecie było kilka naczyń z krwią Pana? Nawet papież Pius II próbował się włączyć do tej dyskusji i coś zdecydować, ale mu się nie powiodło" (Reinach).

Bracia antysektowi

Do dziś dominikanie nie zerwali ze swą inkwizycyjną tradycją, choć kontynuują ją w sposób wysubtelniony odpowiednio do warunków współczesności — tropiąc i zwalczając „sekty destruktywne" (Dominikański Ośrodek Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach itp.). 

Kaptur nie czyni mnicha, czyli parę słów o inkwizycyjnej działalności dominikanów

autor: Abulafia

Przyjrzyjmy się definicjom encyklopedycznym.
Chrześcijańska-Dominikanie. Zakon kaznodziejski(OP), klerycki zakon żebrzący założony w XIIIw. przez Dominika Guzmana. Widząc zaangażowanie naśladowców Dominika w krucjatę przeciwko albigensom(1208-1215) biskup Szymon z Montfort aprobuje w 1215r. powstanie zgromadzenia(dominikańskiego). Papież Honoriusz III bullą z 1216r. i brewe z 1217r. zatwierdza ich jako zakon. Pod koniec XIIIw. zakon liczy 600 klasztorów. Zajmowali się działalnością duszpasterską. Bezustannie kształcili nadając zakonowi charakter intelektualny i ściśle scholastyczny. Rygoryzm, jaki stosowali w obronie ortodoksji, skłonił Grzegorza IX do powierzenia dominikanom Inkwizycji. Zgromadzenie dostarczyło też wielu sekretarzy do Kongregacji Indeksu. Zapoczątkowany w XIVw. okres dekadencji kończy reforma protestancka, w walce z którą odzyskują wpływy w Kościele. W XVIIw. zaczęły się trudności zakonu wynikłe z kontrowersji prawnych, a prowadzące do kasaty wielu klasztorów dominikańskich. Odzyskali pozycję w epoce Restauracji. W roku 1984 liczyli 7000 braci.

Uwagi; To piękna laurka z ojcowskimi zwrotami-zaangażowani w walkę z herezją, działalność duszpasterską, zakon żebrzący, intelektualiści, zauroczenie Grzegorza IX ich rygoryzmem...Najsubtelniejsze określenia dotyczące ,,psów Pańskich'' z półki cenzuralnych i cenzurowanych. A przecież nie od dziś wiadomo, że pod zaangażowaniem w walkę z herezją kryje się obsesyjne zwyrodnienie w wojnach z braćmi w Chrystusie, dziłalność duszpasterska-to gruntowna indoktrynacja od kołyski, intelektualizm-to skumulowany obskurantyzm całego średniowiecza, powierzenie im trybunałów inkwizycyjnych-to spuszczenie z łańcuchów psiej sfory wiernej papieżowi(,,wcieleniu Chrystusa'') oraz carte blanche dla kłów i pazurów w walce o obronę systemu...Spadkobiercy tradycji zakonu poczuli się oburzeni. Niesamowite. Jeśli się parę wieków żyło w pseudo kulturowym zamtuzie nie wypada bajać o cnocie.

Wikipedia (PWN podaje tyle wiadomości, że zmieściłyby się w ziarnku maku)-Zakon dominikanów to potoczna nazwa Zakonu Kaznodziejów (OP). Założony przez Dominika Guzmana od którego pochodzi nazwa zakonu (na poły żartobliwie, na poły złośliwie nazwę tłumaczono na psy Pańskie-Domini canes). Zakon powstał w celu przeciwdziałania ruchom albigensów. Dominikanie często sprawowali urzędy inkwizytorów. Głosiciele Ewangelii, ubodzy, o zacięciu intelektualnym...(witryna Wikipedii otwarta).

Uwagi; Mniej niebiańsko, bardziej humanistycznie z tendencją do poprawności z ,,duchem czasów''.

Mały słownik religioznawczy(rok wydania 1969)- Zasadę ubóstwa zakonu złagodził Mikołaj III(który dorobił się fortuny na przejmowaniu majętności skazanych heretyków). Zakon będąc na usługach klas rządzacych(bezpośredni dostęp jako spowiednicy) odegrał dużą rolę w polityce w okresie inkwizycji. Jego członkowie odznaczali się szczególnym okrucieństwem w tępieniu myśli postępowej.

Uwagi; Bez komentarza.

Dominikanie. W 1232r Grzegorz IX bullą ustanawia inkwizycję(winni herezji powinni być spaleni, uznający swoją winę-skazani na dożywotne więzienie). Początkowo inkwizytorami byli mnisi zakonów żebrzących; franciszkanie, cystersi, dominikanie(zapobieganie korupcji). Po paru latach przywilej wyłączności uzyskali ci ostatni. Byli wykształceni, rygorystyczni, całkowicie oddani sprawie i papieżowi-jedynej instytucji ziemskiej której podlegali. Posiadali więc predyspozycje, aczkolwiek często ich kwalifikacje stanowiła obsesja na punkcie herezji. Ascetyczni, surowi torturowali i skazywali z miłości do Boga przekonani o słuszności swojego postępowania. Przyświecała im zasada; ,,Lepiej uśmiercić 100 niewinnych, niż puścić jednego heretyka''. Nie przegrali żadnej sprawy. Jako prześladowcy i sędziowie działali samowolnie z papieskim błogosławieństwem. Sądzili nawet zmarłych oskarżonych o herezje(wydobywano z grobu po wyroku i palono truchło). Zbiegłych odstępców palono ,,w wizerunku''(zaocznie?). Byli opłacani z wpływów ze skonfiskowanych majątków ofiar procesów(wg.de Rosy zagarniali ok. połowy łupów). Ich pierwszym sukcesem było skazanie w Szampanii(29.V.1239r.) 180 osób wraz z biskupem na stos przez Roberta le Bougre(dominikanin). Dalsze sukcesy szły już w tysiące ofiar.
Nie bronili wiary- co przypisują im obrońcy Kościoła pokroju Messoriego-lecz papieskiego systemu. Świadczą o tym oskarżenia od czytania Biblii po obrazę majestatu Namiestnika Chrystusa na ziemi. Świadczą też podsądni różnych nacji, opcji wyznaniowych(w obrębie chrześcijaństwa), wieku czy stanu umusłowego oskarżanych. Karano nawet za ukryte myśli, a jeśli oskarżenie nie znajdowało dowodów winy skazywano za ewentualne grzechy mogące mieć miejsce w przyszłości. Swoisty rozdział stanowi ,,polowanie na czarownice''. Paranoja christiana.

Przyjrzyjmy się wybrańcom historii tkwiących korzeniami w zakonie dominikańskim.
Dominik Guzman(1172-1221)-Wysłany w 1205r. przez papieża do albigensów powraca z gotową receptą na nawrócenie ich. ,,Gdzie zawodzi modlitwa, tam się duży kij nada''-podsumował wojaż. Bardzo życiowe chociaż mało ewangelicznie.
Bernard Gui(1261-1331)-Biskup (od 1323r.). Inkwizytor diecezji Tuluzy. Jako jeden z pierwszych opracował podręcznik inkwizytora (,,Praktyka inkwizycji heretyckiej nieprawości''). Wyróżniajacy się siepacz. Orzekł karę wobec 930 oskarżonych-z czego 42 egzekucje. Nie rozlał krwi. Uczyniła to za niego posłuszna władza świecka.
Tomas de Torquemada(1420-1498)-Przeor klasztoru w Segowii. Generalny Inkwizytor Hiszpanii od 1483r.(w randze ministra). W 15-letniej działalności skazał ok. 115000 osób- z czego ok.10000 na stos. To był janczar! Tłumaczyć go tylko może rodowód żydowski(od strony babki).
Marcin z Opawy. Arcybiskup gnieżnieński(od 1278r). Na polecenia KlemensaIV podejmuje próbę zdyskredytowania zakonu benedyktynów-rywali dominikanów. W ,,Kronice papieży i cesarzy'' szeroko rozpisuje się o papieżycy Joannie związanej z benedyktynami(synem Leona IV benedyktyna). Czy wart jest wzmianki? Tak. To prekursor obecnej polityki w kraju na długo przed Macchiavellim i jednojajowymi. Leżącego należy kopać a platformę zatopić.
Heinrich Kramer i Jakub Sprenger. W ich głowach narodził się pseudo-naukowy traktat pt. ,,Młot na czarownice''. Doskonały podręcznik instruktażowy do ,,polowań na czarownice'' i unicestwianie ich.
Książka była efektem krwawych praktyk autorów w Niemczech-przyczyniła się jednakże bardziej do masakry ,,czarownic'' niż ich ręce.
Tomasz z Akwinu. Jego nieprzejednana postawa przypisująca Marii skazę grzechu pierworodnego stała sie zarzewiem konfliktu zakończonego stosami wielu współbraci dominikanów. Mistyfikacja w zakonie dominikańskim, która dała temu asumpt świadczy o ciemnocie, zajadłości i pieniactwie rzekomo inteligentnego bractwa. Dopiero dogmat z 1854r. zamknął im usta.
Z dominikanów wywodzili sie papieże;
Innocenty V(1276)-marionetka w ręku Andegawenów,
Benedykt XI(1303-1304)-otruty na wygnaniu (Perugia),
Pius V(1566-1572)-bezwzględny antysemita, twórca Indeksu, obsesyjnie zwalczający herezje,
Benedykt XIII(1724-1730)-wielbiciel kardynała Cosci.

Paweł IV, Innocenty IV, Grzegorz IX chociaz nie z dominikanów nie szczędzili przywilejów ,,psom Pańskim''. Paweł IV w 1557r., by rozwiać wątpliwości inkwizytorów co do słuszności swoich poczynań udziela dyspensy wszystkim oprawcom działających w imię ,,słusznej sprawy''.

Kościół nigdy nie przelał krwi-dowodzą jego apologeci. Dominikanie także nie przelewali. Wentylem był stos przygotowywany przez świeckich pachołków inkwizycji. Stos respektował zakaz szafowania krwią, a z teologicznego postrzegania problemu pogrążał ofiary z kretesem-przesądzał o możliwości stawienia się spopielonego na Sądzie Ostatecznym. Nie można nie zapytać; Jeśli Kościół (a z nim dominikanie) umywają po piłatowsku ręce, dlaczego Żydów oskarzają o zamordowanie Jezusa? Wszak nie został zwyczajem żydowskim ukamienowany.

Zaiste, historia jest panną lekkich obyczajów. I piuska czy habit-chociaż białe- wymagają wyprania. Odbieram to jako przenośnię. Ale pranie habitów jest tylko retuszem. Wyprać trzeba świadomość dla powagi zwaną sumieniem. Tylko, że zafajdana pielucha nie poddaje się tej czynności. Nieużywana-tak.

Papieże

 Autor tekstu: Waldemar Matlan

Dział: Historia

Temat: Papieże

Rozwinięcie: Papieże


            Oczywiście - wybrałem papieży, którzy zaprzeczają oficjalnemu obrazowi świętego boskiego namiestnika na ziemi.
Piotr - Szymon z Betsaidy Galilejskiej - 33(?)-67(?)
            Z zawody rybak. Żonaty. Trzykrotnie zaparł się Chrystusa. Był apostołem wędrownym. Zgodnie z tradycją chrześcijańską zginął w czasie prześladowań Chrześcijan przez Nerona ukrzyżowany głową w dół. Piotr nigdy nie był biskupem Rzymu.
Liberiusz - 352-366
            Papież - heretyk, który pod wpływem nacisku cesarza Konstancjusza II złamał się i potępił prawomyślnego biskupa Atanazego, przez co stanął po stronie arianizmu.
Damazy I - 366-384
            Z zapamiętaniem oddawał się niszczeniu świątyń i posągów bożków pogańskich, na miejsce ich kultu wprowadzał kult męczenników chrześcijańskich, głównie św. Piotra. Jako człowiek żonaty wyrzekł się żony i dzieci. Cieszył się względami kobiet. Zwany był "pieszczoszkiem matron". Uznany za świętego.
Ursyn - 366
            Wybrany na papieża przez część rzymskiego kleru przeciwko Damazemu. Wypędzony siłą z Rzymu powrócił po roku oskarżając Damazego o niemoralność i cudzołóstwo. Damazy oczyścił się z zarzutów przed sądem państwowym, któremu podlegał jak każdy inny obywatel rzymski.
            "(...) po śmierci Liberiusa w 366 roku dwie frakcje wybrały następcę. Ursyn był jednym papieżem, Damazy drugim. Po długim okresie walk ulicznych zwolennicy Ursyna zamknęli się  w bazylice Santa Maria Maggiore. Zwolennicy Damazego przedostali się na dach i zrobiwszy w nim otwór bombardowali oblężonych dachówkami i kamieniami, podczas gdy inni szturmowali drzwi. Gdy wdarli się do środka, krwawa walka toczyła się przez trzy dni. W końcu z kościoła wyniesiono 137 ciał; wszystkie należały do zwolenników Ursyna." (Namiestnicy Chrystusa str. 43)
Bonifacy I - 418-422
            Syn kapłana. Rywalizował z antypapieżem Eulaliuszem, który został wyświęcony na papieża tego samego dnia. Wygrał rywalizację, ponieważ jego bliską przyjaciółką była Galia Placydia - siostra cesarza Honoriusza.
Leon I Wielki - 440-461
            Znany z tego, że wyszedł z Rzymu do Attyli, wodza Hunów, i przekonał go, aby ten nie plądrował miasta. Trzy lata później nie udało mu się powstrzymać Genzeryka, króla Wandalów, który jednak obiecał nie spalić miasta. Przeciwstawiał się dopuszczeniu niewolników do stanu duchownego ze względu na ich "nikczemne pochodzenie". Leon Wielki korzystał z pomocy Galii Placydii w porządkowaniu spraw cesarstwa. Odsuwała ona swego syna cesarza Walentyniana III od spraw Cesarstwa stręcząc mu występne rozrywki, w których się lubował. To ona wezwała do Rzymu Genzeryka, aby wybawił ją z osobistych kłopotów. Leon był sadystycznym zwolennikiem tortur.
Pelagiusz II - 579-590
            Pobłażliwie traktował niemoralne prowadzenie się księży pod warunkiem, że nie będą oni przekazywać własności kościelnej żonom i dzieciom. W tym celu sporządzono dokładne spisy kościelnych majątków. Papież zmarł na skutek dżumy spowodowanej wylewem Tybru. Wierni uważali, że w ten sposób zaczyna się potop, którego powodem jest skorumpowanie kleru.
Grzegorz I Wielki - 590-604
            Zreorganizował formy liturgii i rozpowszechnił śpiew kościelny, znany jako "chóry gregoriańskie". Jako pierwszy papież wprowadził zasadę udzielania odpustów i odpuszczania grzechów. Biskupi mogli wykupić swoje grzechy, a biedny kler musiał wyrzec się żon i dzieci. To doprowadziło do śmierci wielu dzieci.
            "Jak wynika z listu Huldryka, biskupa Augusty, kierowanego do papieża Mikołaja I (858-867), pewnego razu papież Grzegorz nakazał swym sługom opróżnić staw rybny. Na dnie znaleziono wtedy 6000 czaszek dzieci, utopionych lub zamordowanych w inny sposób. Wtedy też papież niezwłocznie odwołał swój edykt." (Życie seksualne papieży str. 62)
Honoriusz I - 625-638
            Papież heretyk - monoteletysta. Uczeń Grzegorza Wielkiego. Herezję głosił otwarcie i z przekonaniem
Stefan II - diakon z rodu Orsinich - 752-757
            Kiedy Rzym był zagrożony przez Longobardów udał się do króla Franków, Pepina Krótkiego. Z głową posypaną popiołem prosił Pepina na klęczkach o ratunek dla Rzymu. Przekazał Pepinowi relikwie św. Petronelli. Od tego czasu Francja zwana była "pierworodną córą Kościoła." Był pierwszym papieżem, którego obnoszono uroczyście na ramionach ludzi. Posługiwał się sfałszowanym aktem darowizny Konstantyna Wielkiego, który służył za podstawę do panowania nad ziemiami Italii.
            "Dokument opowiada wzruszającą historię, jak to Konstantym zaraził się trądem i pogańscy duchowni wznieśli przed Kapitolem studnię, aby wypełnić ją krwią niemowląt. Kąpiel jeszcze w ciepłej krwi zapewne miała uzdrowić Konstantyna. Zgromadzono wiele dzieci, czemu przyglądały się płaczące matki. Cesarz wzruszony ich łzami kazał wszystkie odesłać do domów, obdarowawszy je uprzednio prezentami. Tej samej nocy miał sen. Piotr i Paweł powiedzieli mu, żeby skontaktował się z papieżem Sylwestrem, ukrywającym się na Górze Soracte, a zostanie ochrzczony i wyzdrowieje. Potem ma szerzyć w świecie chrześcijaństwo, budować kościoły i nie oddawać czci innym bogom. Konstantyn zrobił to, co mu nakazano. "Gdy byłem na dnie chrzcielnicy zobaczyłem niebiańską rękę, która mnie dotknęła" - powiedział. Chrzest wyleczył go z trądu. Sylwester nauczył go prawdy o Trójcy i powtórzył słowa, które Jezus wypowiedział do Piotra: Tyś jest skała... i tobie dam klucze do królestwa niebieskiego. Przekonany, że uzdrowiła go moc apostoła, Konstantyn, w imieniu Senatu i całego Rzymskiego ludu, złożył Wikariuszowi Chrystusowemu i wszystkim jego następcom dar." (Namiestnicy Chrystusa str. 45)
Paschalis I - 817-824
            Wrogów i spiskowców wtrącał do więzienia, gdzie wyłupywano im oczy i poddawał wymyślnym torturom powodującym śmierć. Oskarżony o zbrodnie złożył przysięgę, że nie brał osobiście udziału w torturach i stwierdził, że dla papieża nie ma ziemskiego sędziego. Został ogłoszony świętym ze względu to, że "zasłużył się jako budowniczy rzeczy ważnych dla Kościoła".
Sergiusz II - 844-847
            Faworyzował członków swojej rodziny. Wyświęcił na biskupa swego brata po otrzymaniu sowitej zapłaty. Handlował urzędami i godnościami kościelnymi.
Joanna - ok. 855
            Wszystko wskazuje na to, że historia o papieżycy Joannie jest legendą. Podobno była Angielką lub Niemką i miała na imię Gilberta. Dojrzałą wersję legendy zaprezentował Marcin Polak (Marcin z Opawy), który twierdził, że papieżyca Joanna panowała przez dwa lata, aż do momentu, gdy jej płeć wyszła na jaw, kiedy to podczas procesji przedwcześnie urodziła dziecko i zaraz potem zmarła. Została pochowana w miejscu, w którym zmarła, a po tym wydarzeniu papieże omijali tę ulicę. A inni mówią, że ulica była omijana ze względu na to, że była zbyt wąska. Podobno od X wieku papieże przechodzili test płci siadając na "ślepym tronie". Najmłodszy diakon, a inni piszą, że najstarszy kardynał, sprawdzał, czy papież nie jest eunuchem.
            "Nie tylko lud wierzył w prawdziwość historii papieżycy. Również hierarchia kościelna przypisywała tej legendzie duże prawdopodobieństwo. I tak w 1400 roku w katedrze w Sienie "papessa" została naturalnie zaliczona do grona papieży. Tam znajdowało się jej popiersie znane przez ponad dwieście lat jako "Joanna, kobieta z Anglii". Usunięto je dopiero za panowania papieża Klemensa VIII (1592-1605)." (Grzeszni papieże str.64)
Formozus - biskup Porto - 891-896
            Papież Jan VIII wymusił na nim przysięgę, że będzie żył jako człowiek świecki, papież Marynus I uwolnił go z tej przysięgi. Po śmierci Formozusa, papież Stefan VI wykopał w 897 r. zwłoki z grobu i przeprowadził nad nimi sąd, zwany "trupim synodem". Trupowi odcięto trzy palce, a zwłoki wrzucono do Tybru. Następnie wyłowiono je i uroczyście pochowano. Papież Teodor II unieważnił uchwały synodu trupiego.
Stefan VI - 896-897
            Niektórzy sądzą, że inscenizacja "trupiego synodu" spowodowana była obawą Stefana przed skutkami czarnej magii, stosowanej przez Formozusa. Czyn Stefana VI (synod trupi) wzburzył lud rzymski, który spowodował wtrącenie papieża do więzienia, gdzie został uduszony. Inni piszą, że w synodzie brała udział Marozja, która była wtedy sześcioletnią dziewczynką.
Sergiusz III - 904-911
            Pierwszy przedstawiciel rodu Tusculum na tronie papieskim. Godność otrzymał dzięki poparciu rodu Teofilaktów. Teofilakt miał żonę Teodorę Starszą i dwie córki: Marozję i Teodorę Młodszą. Marozja zastała kochanką czterdziestopięcioletniego Sergiusza III w wieku piętnastu lat, matką papieża Jana XI i babką papieża Jana XII. Jednym z synów Teodory Młodszej był Jan XIII. Sergiusz III Prowadził rozwiązłe życie, ale był lubiany przez lud rzymski ze względu na swoją hojność. On także wykopał z grobu zwłoki Formozusa po to, aby go przekląć. Inna wersja wydarzeń mówi, że Formozus tylko raz był wykopany z grobu, a Sergiusz III był jednym z kardynałów, którzy brali czynny udział w "synodzie trupim".
Jan X - Jan z Tossignano - 914-928
            Z polecenia Teodory Starszej mianowany arcybiskupem Rawenny. Kronikarz Liutprand twierdził, że był kochankiem Teodory. Został pojmany i uduszony z rozkazu Marozji. Był żołnierzem, a sprawy religii i kościoła lekce sobie ważył. Mianował pięcioletniego chłopca arcybiskupem Reims.
Stefan VII - 928-931
            Wybrany na polecenie Marozji, wypełniał jej rozkazy. Po osiągnięciu pełnoletniości przez syna Marozji, przyszłego papieża Jana XI, został na jej rozkaz zamordowany.
Jan XI - Aleksander - 931-935
            Syn papieża Sergiusza III i Marozji. Został zamordowany przez innego syna Marozji Alberyka II.
Jan XII - Oktawian - 955-964
            Syn Alberyka II. Zamienił pałac papieski na Lateranie na burdel. Prostytutkom rozdawał święte naczynia, a diakonów wyświęcał w stajniach. Rozpustne życie papieża skłoniło cesarza Ottona I do zwołania synodu w 963 r., gdzie Jan XII został wyklęty. Papież uciekł z miasta zabierając ze sobą skarbiec kościelny. Został zamordowany w domu jednej z jego kochanek, prawdopodobnie przez zdradzonego męża.
Bonifacy VII - kardynał-diakon Franco - 974 i 984-985
            Uważany za antypapieża, wyniesiony przez Krescensjuszy, uciekł do Konstantynopola przed cesarzem Ottonem II zabierając skarb papieski. Powrócił do Rzymu po śmierci cesarza. zamordował swego poprzednika Benedykta VI. Kazał uwięzić i otruć swojego rywala papieża Jana XIV. Został zamordowany rok później, a jego okaleczone ciało, przebite włóczniami, było wleczone po mieście przez motłoch rzymski.
Sylwester II - Gerbert z Aurillac - 999-1303
            Uczony mnich, znający także osiągnięcia Arabów. Oskarżony o konszachty z diabłem, niewiarę w Boga i stosowanie czarnej magii.. Niektórzy uważają, że był pierwowzorem postaci doktora Faustusa.
Benedykt IX - Teofilakt, hrabia Tusculum - 1032-1044, 1045 i 1047-1048
            Bratanek papieży Benedykta VIII i Jana XIX. Na tron papieski wstąpił w wieku piętnastu lat. Zastawił tiarę papieską, ale ją później odkupił. Przepędzony z tronu przez lud rzymski za nieobyczajność i rozboje. Wrócił na tron papieski z pomocą wojsk cesarza Konrada II. Obalony przez stronnictwo Krescensjuszów, wrócił do miasta wspomagane przez hrabiów Tusculum. Obawiając się nowej rewolty sprzedał urząd papieski swojemu ojcu chrzestnemu i następcy Janowi Gracjanowi, papieżowi Grzegorzowi VI, za tysiąc funtów srebra (przychodezą na myśl judaszowskie srebrniki). Po raz trzeci Benedykt IX został papieżem w 1047 r. Ponieważ cesarz Henryk III był przeciwny temu wyborowi, papież zbiegł do klasztoru w Grotaferrata, gdzie wkrótce zmarł. Był biseksualistą i sodomitą.
            "W Pałacu Laterańskim Benedykt urządzał wystawne orgie dla homoseksualistów. Jego skandaliczne zachowanie doprowadziło do tego, że próbowano udusić go przy ołtarzu podczas odprawiania mszy w święto Apostołów. Wydaje się, że wypadające akurat w tym czasie zaćmienie słońca uratowało mu życie. Nagłe ciemności wywołały powszechną panikę, co umożliwiło mu ucieczkę." (Życie seksualne papieży str. 121)
Grzegorz VII - Hildebrand - 1073-1085
            Jego wybór był niezgodny z dekretem o wyborze papieża i wymuszony przez lud rzymski. Przykładał dużą wagę do obrządku całowania stóp. Sam siebie ogłosił świętym. Rządził zgodnie z dewizą: "Przeklęty jest ten, kto chroni swój miecz przed splamieniem go krwią". Głosił prymat władzy papieskiej nad cesarską. Zabronił przyjmowania nadań kościelnych od władz świeckich. Jego spór z królem Niemiec Henrykiem, zwany sporem o inwestyturę, zakończył się pokajaniem przyszłego cesarza w Canossie. Następnie Henryk IV zorganizował koalicję antycesarską i doprowadził do wyboru papieża Klemensa III. Grzegorz VII zamknął się w Zamku św. Anioła i wezwał na pomoc Normanów i zwerbowanych przez nich Muzułmanów, którzy zwyciężyli wojska cesarskie. Miasto zostało częściowo spalone, kobiety zgwałcone, Muzułmanie wznosili modły do Allacha. Gniew ludu rzymskiego skierował się przeciwko zwycięskiemu papieżowi, który uciekł do Normanów.
            "Tuż pod nosem miał całą szkołę fałszerzy, którzy, za przyzwoleniem papieskiej pieczęci, zaspokajali jego wszystkie potrzeby.
            Szkołę prowadził Anzelm z Lucci, bratanek poprzedniego papieża, Kardynał Deusdedit, a potem kardynał Grzegorz z Pavii. Papież Grzegorz (a później Urban II) mógłby potrzebować uzasadnienia dla jakiegoś postępowania względem monarchy czy biskupa. Nic prostszego; duchowni natychmiast sporządzali odpowiednie dokumenty. Niczego nie trzeba było szukać w archiwach; wszystko można było zrobić we  własnym zakresie." (Namiestnicy Chrystusa str. 61-62)
Innocenty III - Lotariusz Conti - 1198-1216
            Wykształcony, ambitny, pyszny, o niezaspokojonej żądzy bogactw. Bezwzględny w szafowaniu klątwą i interdyktem. Pokonał i zniszczył ruch Albigensów. Zorganizował IV krucjatę. Podczas tej krucjaty, w 1204 r. Nadzorował spustoszenie Konstantynopola, którym władał chrześcijański cesarz. To wtedy doszło do zbeszczeszczenia katedry Hagia Sophia, zrabowania relikwii i zgwałcenia mniszek.
Marcin IV - Szymon Monpitie - 1281-1285
            Zdaniem Vypriana de Valera usunął z pałacu wszystkie obrazy niedźwiedzi, by jego kochanka na ich widok nie wydała na świat potomka podobnego do misia.
Bonifacy VIII - Benedykt Gaetani z Anagni - 1294-1303
            Polecił Świętej Inkwizycji tępić wszystkich, którzy propagowali ubóstwo w kościele. Wydawał olbrzymie sumy na dobra doczesne. Uzyskiwał je ze sprzedaży bulli papieskich. Przed kardynałami występował często w przebraniu Cezara i krzyczał: "Ego sum Caesar, ego imperator."
            "Młody szewc zwany Lello z diecezji Spoleto zeznał, że wkrótce po śmierci papieża Mikołaja IV w 1292 roku sprzedawał buty w Perugii. Bonifacy, wówczas kardynał Benedykt Gaetani, przebywał wtedy w mieście i pewien człowiek z jego otoczenia przywołał owego szewca. Według jego słów, kardynał zapragnął pary butów. Tak więc nastoletni wówczas Lello udał się do domu, gdzie przebywał Bonifacy i zaopatrzył go w odpowiednie obuwie, po czym, według zeznań szewca, Bonifacy zaczął obcałowywać go i umizgiwać się.
            - Chcę, byś czynił to, czego pragnę - miał rzec kardynał. - Pragnę spać z tobą, za co spotka cię hojna zapłata.
            Lello nie był jednakże tym typem człowieka, za jakiego uważał go Bonifacy.
            - Panie, nie powinieneś tego czynić, jako że to wielki grzech - odrzekł przyszłemu papieżowi. - Dzisiaj jest niedziela, święto Matki Boskiej.
            Bonifacy jednak, jako osoba duchowna, tak przekonywał młodego człowieka:
            - Nie jest to większym grzechem niźli złączenie razem dłoni - ująwszy go odrzekł. - A co do Przenajświętszej Dziewicy, do której tak tęsknisz, to nie jest ona większą dziewicą niźli moja matka, która ma wiele dzieci." (Życie seksualne papieży str. 164-165)
Jan XXII - Jakub Duese - 1316-1334
            Uznał za herezję twierdzenie, że Chrystus i apostołowie nie mieli żadnej własności i występował przeciwko "ruchowi ubogich". Bronił przekonania o boskim pochodzeniu prawa własności. Twierdził, że ważniejsze od ubóstwa jest posłuszeństwo hierarchii kościelnej. Sprzedawał wszystko, co dało się sprzedać. Swoją cenę miały rozgrzeszenia za morderstwo, kazirodztwo i cudzołóstwo.
Innocenty VI - Stefan Aubert - 1352-1362
            Papież awinioński. Wysłał wojska do Państwa Kościelnego, gdzie siłą przywrócono jego panowanie. Metodą jego działania był nepotyzm - czterech jego krewnych zostało kardynałami, a trzech biskupami.
Urban VI - Bartolomeo Prignano - 1378-1389
            Niepohamowany i gburowaty. W czasie jego panowania wybrano antypapieża Klemensa VII i rozpoczął się okres pierwszej schizmy. Po wykryciu spisku przeciwko sobie, zamordował pięciu kardynałów. Powszechnie znienawidzony.
Grzegorz XII - Angelo Correr - 1406-1415
            W okresie jego panowania na tronie piotrowym siedziało naraz trzech papieży. Każdy z nich wyklął swoich dwóch przeciwników. Tego wybrano dlatego, że był za stary, aby oddawać się korupcji. Pierwszym jego czynem było sprzedanie tiary w celu uzyskania środków do spłaty długów karcianych. Starał się sprzedać, co tylko się dało. Sprzedał także Rzym królowi Neapolu.
Aleksander V - Piotr Filargo - 1409-1410
            Słynął z obżarstwa - obiadował przez pół dnia. W jego pałacu urzędowało czterysta sług - wyłącznie kobiet. Szczodrze rozdzielał parafie. Jeździł ulicami Pizy w papieskim stroju na grzbiecie białego osiołka.
Jan XXIII - Baltazar Cossa - 1410
            W młodości pirat morski. Prowadził skandaliczne życie. Zarzucano mu, że nie wierzył w Boga, nigdy się nie spowiadał i nie przyjmował sakramentów świętych. Z pocztu papieży "wymazał" go Jan XXIII panujący w XX w. Na soborze w Konstancji aresztował Jana Husa, który miał list żelazny od Zygmunta Luksemburskiego. Śledztwo prowadzili dominikanie, którzy skazali Husa na spalenie na stosie, co dokonało się w 1415 r.
Pius II - Eneasz Sylwiusz Piccolomini - 1458-1464
            Napisał pamiętniki "Komentarze", które do tej pory nie doczekały się nieocenzurowanej publikacji. Rozdawał kapelusze kardynalskie krewnym. Wygłosił następujące słowa: "Gdybyśmy mieli nadawać tę godność tylko tym, którzy na nią zasługują, musielibyśmy w niebie szukać takich ludzi, którym dalibyśmy czerwony kapelusz"."
Paweł II - Pietro Barbo - 1464-1471
            Kolekcjoner numizmatów i kamieni szlachetnych. Sypiał za dnia, a w nocy obserwował swoje skarby. Gustował w przyjęciach, zawodach sportowych i zabawach karnawałowych. Kosztami tych imprez obciążał Żydów. Przez Piusa II był nazywany "Boską Marią". Paweł II czerpał sadystyczną przyjemność z obserwowania nagich mężczyzn rozciągniętych na kole tortur i poddawanych męczarniom. zmarł na zawał serca podczas oddawania się rozkoszom cielesnym z chłopcami.
Sykstus IV - Francesco della Rovere - 1471-1484
            Tiarę otrzymał na skutek przekupstwa. Kardynałami ustanowił pięciu nepotów, a wysokimi urzędnikami kościelnymi dziesięciu innych. W 1482 r. określił zasady działania hiszpańskiej inkwizycji z krwawym Torquemadą. Popierał zakładanie w Rzymie burdeli, z których otrzymywał dochód w wysokości osiemdziesiąt tysięcy dukatów w złocie rocznie. Wprowadził podatek od księży, którzy mieli kochanki oraz opłatę za zezwolenie na pocieszanie żon podczas nieobecności ich mężów. Był biseksualistą.
            "Według pewnego kronikarza owych czasów: "Już tylko przytoczony najobrzydliwszy czyn wystarczyłby, by uczynić pamięć o Sykstusie IV niesławną na wieki: oto pewna rodzina kardynała z kościoła św. Łucji zwróciła się do niego z prośbą o wyrażenie zgody na popełnianie pederastii podczas trzech najgorętszych miesięcy w roku - w czerwcu, lipcu i sierpniu - na co papież napisał pod petycją: "Niech się stanie to, o co się uprasza"." (Życie seksualne papieży str. 228)
Innocenty VIII - Giambatista Cibo - 1484-1492
            Zajmował się głównie nepotyzmem - urządzaniem swojego nieślubnego potomstwa i krewnych. W 1484 r. wydał bullę przeciwko czarownicom, co rozpoczęło ich prześladowania. Z jego inicjatywy zbudowano Belweder (rozebrany w XVI w.), który służył do organizowania festynów i zabaw dla dworu papieskiego. W ostatnich miesiącach życia odżywiano go mlekiem mamek. Próba odmłodzenia go przez transfuzję krwi, zakończyła się śmiercią trzech młodzieńców.
Aleksander VI - Rodrigo de Borja (Borgia) 1492-1503.
            W wieku 26 lat został mianowany biskupem i kardynałem Walencji przez swego stryja papieża Kaliksta III, pomimo tego, że nie miał wyższych święceń. W 1460 r. związał się z Vannozzą Catanei, z którą miał kilkoro dzieci. Tiarę papieską zdobył przy pomocy złota i obietnic podziału kościelnych urzędów. Za mianowanie na stołek kardynalski pobierał ogromne opłaty. Następnie truł nowomianowanych, aby sprzedać godność kardynalską po raz kolejny. Nie zdradzał zainteresowania sprawami religii. Niepoprawny erotoman. W 1493 r. wydał bullę, w której podzielił kulę ziemska na dwie części - jedną oddał pod władzę Hiszpanii i drugą Portugalii. Doprowadził do spalenia na stosie Girolamo Savonaroli - mnicha, który krytykował zepsucie papieża.
            "Johannes Burchard (...) zachował dla potomnych opis takiej dzikiej hulanki. Zapis w jego dzienniku z niedzieli 31 października 1501 r. powiada: "Wieczorem urządził książę Valentino (Cezary Borgia) w swoich komnatach w Watykanach biesiadę z pięćdziesięcioma czcigodnymi dziewkami nazywanymi kurtyzanami. Po jedzeniu najpierw ubrane, a potem nagie tańczyły ze służbą i innymi gośćmi. Wtedy to ustawiono na podłodze świeczniki z palącymi się świecami, koliście rozrzucano na niej kasztany, które nagie dziewki zbierały pełzając. Papież, Cezary i jego goście przeznaczali jako nagrody - dla tych, którzy mieli z tymi dziewkami najwięcej stosunków - jedwabną bieliznę, obuwie i birety. Przedstawienie było publiczne, a nagrody rozdzielono zwycięzcom na podstawie werdyktu współuczestników."" (Grzeszni papieże, str. 16)
Leon X - Giovanni de Medici - 1513-1521
            Drugi syn Wawrzyńca Wspaniałego. Został kardynałem w wieku trzynastu lat. Roztrwonił rezerwę złota papieskiego na polowania, zabawy i festyny. Sprzedawał urzędy kościelne na aukcjach. Dbał o swoich krewnych. Jego dewiza brzmiała: "Wiadomym jest jak wiele My i Nasi zawdzięczamy baśni o Chrystusie".
Klemens VII - Gulio de Medici - 1523-1534
            Dziecko z nieprawego łożą Giulana de Medici i niejakiej Fioretty. Wybór na papieża kupił rozdając sześćdziesiąt tysięcy dukatów wśród kandydatów biorących udział w konklawe. Jego kochanką była żona poganiacza mułów o ciemnej karnacji. Klemens VII miał z nią syna, Alessandra, zwanego Maurem. Skłonił swoją siostrzenicę, Katarzynę Medycejską, do zawarcia małżeństwa  z Henrykiem II, królem Francji. Z tego małżeństwa przyszedł na świat król Polski - Henryk Walezy.
Paweł IV - Gian Pietro Carafa - 1555-1559
            Dbał o nepotów, między innymi o słynnego bratanka, zabijakę, Carlo Farnese, którego uczynił kardynałem. Wobec biskupów stosował dziki terror. Prześladował heretyków. Żydów zamknął w getcie. Kiedy umarł, lud rzymski zniszczył jego posągi i podpalił budynek Świętego Officjum, czyli Świętej Inkwizycji, organizacji, która cieszyła się poparciem papieża. W 1559 r. ogłosił pierwszy indeks ksiąg zakazanych.
            ""Cum nimis absurdum" kładła nacisk, na to, że zabójcy Chrystusa - Żydzi - z natury są niewolnikami i jako tacy powinni być traktowani. Po raz pierwszy w "Krajach Kościelnych" mieli być ścieśnieni na określonej przestrzeni zwanej "gettem". każde getto powinno mieć tylko jedno wejście. Żydzi musieli sprzedać Chrześcijanom swoje nieruchomości po zaniżonych cenach. (...) W każdym mieście mogli mieć jedną synagogę. W Rzymie zburzono siedem z ośmiu, a w Campagna osiemnaście z dziewiętnastu. Książek już nie mieli; Paweł IV spalił je wszystkie łącznie z Talmudem jeszcze kiedy był kardynałem. Jako znak rozpoznawczy w miejscach publicznych mieli nosić żółte kapelusze." (Namiestnicy Chrystusa str. 183)
Pius IX - Giovanni Maria hrabia Mastai Ferreti - 1846-1878
            Przeciwstawiał się wolności prasy. W więzieniach papieskich więził około ośmiu tysięcy więźniów politycznych. Głosił prymat o nieomylności papieża.
            "W 1857 roku papież Pius IX uznał, że dokładne odzwierciedlenie męskiej budowy w rzeźbach może pobudzić żądzę, toteż wziął dłuto i młotek i osobiście pozbawił genitaliów wszystkie męskie posągi w obrębie Watykanu. Okaleczył prace Michała Anioła, Bramantego i Berniniego. Figowe listki umieszczono później, żeby zamaskować uszkodzenia. Pozbawił męskości setki posągów (...)." (Dan Brown "Anioły i demony" str. 140-141)
Pius XI - Achilles Ratti - 1922-1939
            Potępił stosowanie antykoncepcji. Jako nuncjusz w Polsce znany był z nastawienia proniemieckiego. Z tego powodu odwołany z funkcji komisarza plebiscytowego na Górnym Śląsku i w Prusach Wschodnich. W 1932 r. nakazał niemieckim katolikom, by nie okazywali wrogości wobec Hitlera. Poparł inwazję Mussoliniego na Abisynię.
Pius XII - Eugenio Pacelli - 1939-1958
            Germanofil. Nigdy nie wystąpił przeciwko Hitlerowi, nigdy nie stanął w obronie prześladowanych Żydów, chociaż zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji. Widział zagrożenie ze strony komunizmu i nie wstrzymywał się przed potępieniem go. Starał się o to, aby kościół nie utracił swoich zdobyczy, bez względu na cenę, jaką płacili za to prześladowani wierni.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Biogramy papieży i cytaty na podstawie:
1. Jan Wierusz Kowalski "Poczet papieży".
2. Rudolf Fischer-Wolipert "Leksykon papieży".
3. Eric Lacanau / Paolo Luca "Grzeszni papieże Dolce vita na dworze watykańskim w średniowieczu i renesansie".
4. Peter de Rosa "Namiestnicy Chrystusa Ciemna strona papiestwa".
5. Nigel Cawthorne "Życie seksualne papieży".

 

Projekt strony AreteArt. © Wszystkie prawa zastrzeżone.