Niech zapłonie święty Ogień w nas

środa, 18 sierpnia 2010

Ontologia stosowana

Całkiem niedawno pisaliśmy o izraelskich technologiach
 
, które niedługo będą stosowane, a częściowo już teraz są instalowane i testowane na lotniskach całego świata. Chodziło oczywiście o technologie inwigilacji i "czytania w myślach" w celu wykrywania aktów terroru zanim zostaną one popełnione.
ontologia w programie Citer stworzonym przez izraelską firmę  MindCite
Dziś znaleźliśmy inną nowinkę techniczną z Izraela.
W Jerusalem Post
 
czytamy o technologii, która zrewolucjonizowała inwigilację, techniki dochodzeniowe oraz łączenie ze sobą pozornie niezwiązanych informacji w całość pozwalającą nawet w niektórych przypadkach przewidzieć przyszłe fakty.

Technologia MindCite jest w stanie lepiej przewidzieć kiedy "ci źli" coś knują  - i dać przedstawicielom prawa lub agencjom ochrony przewagę pozwalającą nawet  zapobiegać przestępstwom zanim się wydarzą.

Świat telewizyjny jest o wiele bezpieczniejszy niż świat realny. Tak przynajmniej by się wydawało. W telewizji mamy tych super-prawych bohaterów, agentów takich jak Jack Bauer z serialu "24", którzy za każdym razem zatrzymują "tych złych" na ułamek sekundy przed tym zanim coś złego się stanie.
Opierając się na pracy bardzo szybkich komputerów, niezmiernie zaawansowanych programów komputerowych oraz technologii i okazjonalnych ciosach karate, bohater serialu "24" - Jack ratował 24 godzinny dzień już pewnie kilka razy. Mielibyśmy szczęście gdyby taki gość pomagał rozwiązywać problemy bezpieczeństwa wewnętrznego naszego kraju.

Istnieje jednak izraelska firma, która działanie szpiegowskie rodem z serialu "24" przeniosła do naszej rzeczywistości.
Przy użyciu "technologia sieci semantycznych" (semantic Web technology), mieszcząca się w Rosh Ha'ayin firma MindCite
 
 używa ontologii komputerowej - komputerowe odnajdywanie powiązań pomiędzy słowami a ich znaczeniem - by określić jak ludzie, rzeczy i sytuacje zależą od siebie, mówi szef MindCite, Oren Yosifon.

"Nasz system daje przedstawicielom prawa, lub agencjom rządowym możliwość ujednolicenia informacji z internetu lub zawartych w pliku tekstowym np. takim jak e-mail z informacjami które znajdują się w bazach danych, by określić ukryte powiązania pomiędzy strzępkami spraw."
Oznacza to, że technologia MindCite może z większą wydajnością wykrywać kiedy "ci źli" coś knują - i dać przedstawicielom prawa i agencji ochrony przewagę, by zatrzymać ich zanim zrobią coś złego.

Klienci - wśród których są tuziny agencji z Europy, Ameryki Południowej, Afryki i Azji - używają produktu o nazwie "Citer" (co można przetłumaczyć jako "cytujący" lub "wyliczający"), robota sieciowego (program, lub skrypt komputerowy, nazywany tez czasami pająkiem) "skupiającego się" na wykrywaniu specyficznych informacji mających związek z poszukiwanym kontekstem.
Sieciowy robot, sprawdza teksty i linki w dokumentach dostępnych w Internecie, szukając istniejących (lub przypuszczalnych) związków pomiędzy ludźmi, lokacjami, obiektami, wydarzeniami i ideami, a następnie układa je zgodnie z pewnymi priorytetami. Używając specjalnej metody ontologicznej, internetowy robot zapewnia, że znalezione wyniki mają związek z poszukiwaną sprawą oraz łączą się z innymi informacjami, które mogą mieć znaczenie dla sprawy.

Dodatkowo inny komponent systemu MindCite przeszukuje bazy danych, pocztę elektroniczną oraz inne źródła komunikacji w internecie. Dzięki temu, system może myszkować w informacjach o obiektach, ludziach, wydarzeniach itd.., dając klientowi wgląd w informację o tym co już się wydarzyło, pozwalając z większym prawdopodobieństwem dokonać trafnych założeń co może wydarzyć się w następnej kolejności.

W rezultacie otrzymuje się pełny obraz, pozwalający na połączenie faktów w całość.
"Próbujemy odwzorować sposób w jaki ludzie coś wymyślają i łączą informacje. Kiedy korzystamy z internetu i poszukujemy informacji na temat jakiegoś zagadnienia, przesiewamy te, które pozwalają osiągnąć cel, opierając się na już zebranych, by cel osiągnąć. W taki sam sposób system pomaga przesiewać informację dostępną w Internecie, bazach danych by osiągnąć cel." - mówi Yosifon.

Celem który chcemy osiągnąć może być wszystko od zaplanowania w jaki sposób stworzyć bezpieczną przestrzeń dla głowy państwa, przez stwierdzenie czy ktoś nie manipuluje przy giełdzie, aż po zapobieganie ataków terrorystycznych na wielką skalę. "Mapa Informacyjna" stworzona przez system MindCite gromadzi wszystkie dane w jedno miejsce, pozwalając osobom biorącym udział w dochodzeniu na łatwiejsze zauważenie powiązań, które są im potrzebne do zrobienia tego co trzeba zrobić by zatrzymać "tych złych".

Jako przykład zastosowania systemu Mindcite, Pan Yosifon podaje sprawę kidnapingu, która miała miejsce nie tak dawno w Ameryce Południowej. Policja nabrała podejrzeń, gdy ojciec chłopca wydzwaniał do firmy ubezpieczeniowej w sprawie wypłaty ubezpieczenia na wypadek kidnapingu (podobno powszechnej formy ubezpieczeń w Ameryce Południowej), zanim jeszcze zawiadomił policję, że jego syn został porwany.

Używając systemu Mindcite, policja szukała numerów telefonów wszystkich rozmów przychodzących i wychodzących z domu, oraz biura ojca który zajmował się importem japońskich samochodów. Przełom w śledztwie nastąpił w momencie, gdy pojawił się świadek, który opisał samochód zauważony w czasie uprowadzenia, w pobliżu miejsca porwania chłopca. Jednak posiadając tylko część informacji na temat tablic rejestracyjnych, które świadek zapamiętał, prowadzący śledztwo w normalnych okolicznościach spędziliby tygodnie sprawdzając samochody i potencjalnych podejrzanych. W tym czasie chłopiec mógłby już zostać wywieziony z kraju.

Na szczęście policja była klientem MindCite i użyła systemy do znalezienia relacji między rozmowami telefonicznymi ojca oraz właścicielem poszukiwanego samochodu. I w rzeczy samej, system wykrył, że jeden ze współpracowników ojca był właścicielem samochodu znajdującego się na długiej liście podejrzanych. Ale mało tego, system wychwycił także i powiązał informacje z których wynikało, że ceny japońskich samochodów zaimportowanych przez ojca, były ustawione tak, iż ich zmiana spowodowałaby poważne kłopoty finansowe.
To pozwoliło policji wyciągnąć wnioski, że cała sprawa była ustawiona tak, by ojciec straty na eksporcie samochodów mógł zrekompensować pieniędzmi z ubezpieczenia. Chłopiec został bardzo szybko odnaleziony, a ojciec i wspólnicy oskarżeni o oszustwo - dzięki MindCite!

To potężny system, a Yosifon mówi, że firma dokłada starań, by był on używany we właściwy sposób. "Na przykład, wszystkie kraje z pośród naszych afrykańskich i południowo amerykańskich klientów są demokracjami. Nasze usługi sprzedajemy do krajów do których pozwala nam na to nasze Ministerstwo Obrony, jednak zawsze sprzedajemy to "tym dobrym", walczącym z głównymi problemami, jak narkotyczny terroryzm, piractwo oraz terroryzm."

Niestety te sektory są obecnie "rozwijającym się przemysłem" - i jeśli nie znajdzie się Jack Bauer z serialu "24" by chronić świat, to przynajmniej możemy czuć się trochę bezpieczniej mając w zanadrzu MindCite.

To tyle Jerusalem Post.
Nasi czytelnicy na pewno zauważyli propagandę strachu, która pojawia się w wierszach oraz między wierszami tego tekstu.
Artykuł w dość typowy sposób próbuje zakrzewić w czytelniku przesadzoną skalę problemu terroryzmu i niebezpieczeństwa. Nawet sugestia, że świat w TV wydaje się być bezpieczniejszy niż świat realny jest dziecinną manipulacja. Przecież w TV co kilkanaście sekund pojawia się jakiś akt przemocy lub gwałtu! Kto na ziemi żyje w takim warunkach? Nie ma co ukrywać, że nawet w bombardowanej Gazie mają znacznie lżej niż w telewizji! Jak zwykle od dziesiątków lat chodzi o wywołanie i podtrzymanie strachu i paniki, bez których niemożliwa byłaby manipulacja zdrowymi i rozsądnymi ludźmi.

My jednak zacytowaliśmy ten artykuł, nie ze względu na jego "emisję" strachu, lecz z powodu technologii którą opisuje.

Oczywiście, takie rozwiązania i algorytmy tropienia informacji oraz łączenia przyczynowo-skutkowego rozwijane są od dawna m.in
 
. przy okazji tematu sztucznej inteligencji. Połączenie jednak takich rozwiązań z dostępnym, nieprzebranym internetem, innymi zasobami informacji telekomunikacyjnych oraz danymi zawartymi w istniejących bazach danych powoduje, że rzeczywiście otrzymany system, bez trudu będzie w stanie ustalić na podstawie naszych nawyków komunikacyjnych np. grono naszych przyjaciół, ich zainteresowania, zajęcia jakimi się parają, relacje biznesowe i inne między nami a nimi, itd.. Z jednej strony przydatne narzędzie do wykrycia oszustwa w Ameryce Południowej, z drugiej jednak strony narzędzie, które w niewłaściwych rękach wyłuska informacje na temat każdego kto ma telefon, internet, samochód, lub w ogóle zarejestrowany jest w jakiejkolwiek bazie danych, do której ma dostęp osoba używająca systemu.
A któż z nas nie jest w takich bazach zarejestrowany? PESEL, NIP, REGON, numery rejestracyjne samochodu, numer konta w banku, konto ZUS, karty stałego klienta na siłowni, stacji benzynowej, itd. itp.. Wszyscy jesteśmy numerami w bazach danych do których tzw. władza ma coraz częściej pełny wgląd, bez podania nawet najmniejszej przyczyny takiego "sprawdzania".
O ile do teraz ZUS czy Urząd Skarbowy nie potrafił przesłać między własnymi oddziałami informacji na temat ubezpieczonego w sposób inny niż korzystając z usług Poczty Polskiej, o tyle nadchodzą czasy, gdy wszystkie te nikomu nie potrzebne instytucje trwoniące nasze pieniądze, zaczną mieć nieskrępowany dostęp do scentralizowanych danych na nasz temat.
Systemy takie jak MindCite będą w stanie ujawnić wiele szczegółów na nasz temat. Szczegółów których kto jak kto, ale urzędnik państwowy naszym zdaniem nie ma potrzeby znać.
I śmieszno i straszno robi się, gdy izraelska firma zaznacza, że technologie tę sprzedaje tylko... do krajów w których panuje demokracja. Bo czyż ktoś widział silniejsze "parcie" i nastawanie na pomniejszający się zakres wolności i prawa do prywatności niż właśnie w przodujących demokracjach? Raport Privacy International, który omawialiśmy jakiś czas temu
 
bardzo wyraźnie wskazywał, że to w krajach demokratycznych, ogłupieni przedstawiciele ochlokracji kreują z premedytacją cyfrową złotą klatkę obwieszoną kamerami monitoringu, czytnikami odcisków palców, RFID i innymi wynalazkami, które oczywiście tylko i wyłącznie dla naszego "bezpieczeństwa" będą inwigilować nasze życie, przypominające już wtedy koszmar, rodem z książki pt. "1984".

Żeby informacje z gazety zweryfikować oraz być może dowiedzieć się czegoś więcej, odwiedziliśmy stronę www firmy Mindcite
 
.
Szczególnie naszą uwagę zwróciła zakładka opisująca rozwiązania jakie firma udostępnia ciałom rządowym, ministerstwom i gabinetom. Z samego opisu usług wyłania się obraz czym tak naprawdę są owe "demokratyczne" państwa. Czytamy tam:
"Różne ciała rządzące, ministerstwa, gabinety, organa, władze, rady oraz inne związane z władzą organizacje są w posiadaniu ton informacji ze źródeł wewnętrznych i potrzebują nawet ich większej ilości ze źródeł zewnętrznych. Faktycznie, każda z nich posiada szpiegowski lub dochodzeniowy departament, lub korzysta z profesjonalnych usług dostarczanych przez firmy zewnętrzne w celu uzyskania informacji o konkretnych osobach, interesach, wydarzeniach i innych sprawach które musi sprawdzać, o których musi być poinformowana, które musi śledzić, monitorować i w oparciu o które musi podejmować decyzje.
By dokonać procesu pozyskiwania niezbędnych informacji wywiadowczych i rozszerzyć poziom finalnych wyników, MindCite, oferuje serię odpowiednich rozwiązań:
- namierzanie (informacji o obiekcie inwigilacji);
- wywiad o kliencie (zdefiniowanie wszelkich informacji o obiekcie);
- wizualizacja danych (ułatwiająca proces ich analizy);
- alarmy (powiadamianie o następujących zmianach w informacjach);
- fuzja i analiza danych (łączenie danych z internetu z informacjami w innych bazach)."

W dziale dotyczącym usług z zakresu "bezpieczeństwa wewnętrznego" czytamy jeszcze o:
- OSINT (tzw. Open Source Intelligence)
Nie, nie chodzi tu o szpiegowanie za pomocą programów których kod (tzw. źródła) jest ogólnie dostępny, lecz o "informacje zebrane ze zwykłych, codziennych, darmowych lub za zapisaniem się, publicznych źródeł", co jak ujawnia firma MindCite, "stanowi 80-95% całej informacji wywiadowczej. której zbieranie przez państwowe departamenty szpiegujące jest obowiązkowe"!

To kolejny argument przeciw stwierdzeniom, że przecież niczego takiego nie piszemy na forach, w mailach i w komentarzach, więc nie mamy nic do ukrycia i w ogóle nie ma się o co martwić. Jak się okazuje, takie "zwykłe" informacje dla kogoś kto szpieguje są niezwykle istotne. Warto więc o tym pamiętać.

Izraelska firma oferując powyższe usługi, pośrednio daje nam dowód, że takimi działaniami z jakiegoś powodu zajmują się "demokratyczne" rządy i okołorządowe instytucje.

Otóż nie mówi się o tym w ogóle, a w pewnym sensie nawet zaprzecza, jakoby takie działania miały miejsce w naszych "demokratycznych" krajach. W Polsce robiono to szczególnie efektywnie. Przecież wystarczy w większym gronie zwykłych współobywateli wspomnieć coś na temat wewnętrznych działań np. służb specjalnych, by od razu nalepić sobie łatkę "oszołom".

Od dawna także manipuluje się słowem "demokracja" ustawiając je zaraz obok, lub nawet jako synonim "wolności". Ile razy słyszeli Państwo językowy zlepek "wolność i demokracja"? Co np. robią amerykańskie wojska w Iraku? Oczywiście bronią "demokracji i wolność" itp..
Często media w krajach demokratycznych pokazują migawki informacji o inwigilacji i prześladowaniach w krajach tzw." niedemokratycznych" - Chiny, Kongo, Birma, Białoruś itp.; i wtedy widzowie kiwają głowami, jak to strasznie jest w tych Chinach, gdzie wszystko jest kontrolowane a władze filtrują internet.

Prawda jednak jest inna, a wzmianki o niej można znaleźć nawet na stronie izraelskiej firmy. Trzeba tylko chcieć ją zauważyć.

Mieszkańcy wielu tzw. "demokratycznych" krajów, którzy czytając i oglądając informacje na temat inwigilacji w Chinach, kiwają głowami w politowaniu dla szpiegowskiego zachowania partyjnej dyktatury, powinni raczej rozejrzeć się wokół, by dostrzec, że rząd ich własnego kraju niewiele różni się pod tym względem od tak potępianego na arenie międzynarodowej rządu Chińskiej Republiki Ludowej.
Warto też pamiętać, że wcale nie w Pekinie znajduje się najwięcej kamer monitoringu, a najbardziej monitorowanym miastem na świecie jest całkiem demokratyczny Londyn.

Źródła informacji i linki (w języku angielskim):
Artykuł w Jerusalem Post
 
  Strona firmy MindCite
 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 

Projekt strony AreteArt. © Wszystkie prawa zastrzeżone.