Niech zapłonie święty Ogień w nas

czwartek, 29 kwietnia 2010

Lingua catholica i obrońcy polskiej mowy - czyli "zamknij się" w wersji chrześcijańskiej

Autor tekstu: Andrzej Rusław Nowicki

W Indeksie ksiąg zakazanych z roku 1557 władze kościelne nie ograniczyły się do spisu tytułów książek, które należy palić. Spis zawierał także wykaz drukarni (61 pozycji), których wszystkie bez wyjątku wydawnictwa — przeszłe i przyszłe — były zakazane i zakwalifikowane do spalenia. Kiedy kilku światlejszych teologów zwróciło papieżowi uwagę na przesadny rygoryzm indeksu, papież wydał breve , w którym rozciągał zakaz czytania książek umieszczonych na indeksie nie tylko na księży i biskupów, ale także na kardynałów i inkwizytorów. [ 1 ]

Zresztą już od wielu stuleci, na długo przed wynalezieniem druku, kiedy rękopisy dzieł naukowych były na wagę złota, inkwizytorzy urządzali raz po raz takie uroczystości, że na rynek zwożono po kilka lub kilkanaście wozów skonfiskowanych rękopisów, które następnie publicznie palono. Za panowania papieża Pawła IV w Rzymie, Bolonii, Wenecji, Florencji płoną raz po raz stosy z tysiącami książek. W Wenecji jednego dnia spalono ponad dziesięć tysięcy książek.

Palenie książek przez inkwizycję

Również i w Polsce rozpoczęto takie masowe niszczenie książek. W indeksie ksiąg zakazanych z roku 1603 władze kościelne umieściły przeszło 60 autorów polskich takich jak: Marcin Bielski , Biernat z Lublina , Grzegorz Paweł z Brzezin , Szymon Budny , Marcin Czechowic , Erazm Gliczner Skrzetuski , Piotr z Goniądza , Jan Kasparowicz, Marcin Krowicki , Jan Łasicki , Jan Łaski , Hieronim Malecki , Jan Mączyński , Andrzej Frycz Modrzewski , Jan i Jakub Niemojewscy , Wojciech z Nowego Miasta, Wawrzyniec z Przasnysza , Jakub Przyłuski , Mikołaj Rej z Nagłowic , Stanisław Sarnicki , Jan Seklucjan , Piotr Stojeński , Adam Tobolski, Andrzej Trzecieski , Wojciech z Widawy i Andrzej Wolan . [ 2 ]

Nie potrzeba przypominać, że od umieszczonych na indeksie Biernata z Lublina i Mikołaja Reja zaczęła się poezja polska; że Marcin Bielski był pierwszym historykiem, który pisał po polsku, a Erazm Gliczner był autorem pierwszej samodzielnej rozprawy pedagogicznej w języku polskim. Warto jednak przypomnieć, że umieszczeni na indeksie kościelnym autorzy polscy tacy jak Jan Seklucjan, Wawrzyniec z Przasnysza, Jan Mączyński, Piotr Stojeński, Szymon Budny, Hieronim Małecki, Stanisław Sarnicki i inni zaliczani są dziś do najwybitniejszych „obrońców języka polskiego" . [ 3 ]

Może się wydawać rzeczą dziwną, że w Polsce niepodległej i będącej w owym czasie jedną z największych potęg europejskich, trzeba było bronić praw języka polskiego. Przed kim?

Przed polską hierarchią kościelną, która odnosiła się do języka polskiego z wrogością i pogardą. Już postanowienia synodów z XIII i XIV w. „zakreślają granicę języka rodzimego" . [ 4 ]

„Zarządzenia w sprawie języków ludowych wychodzą ze stolicy apostolskiej… Postanowienia krajowych synodów i biskupów polskich są przede wszystkim realizacją centralnego zarządzenia” [ 5 ]

MAYENOWA wykazuje, że „właściwym, najsilniejszym antagonistą polszczyzny… jest największa feudalna siła średniowiecza — Kościół" [ 6 ] i że „najdrastyczniej przebiega walka o język narodowy tam, gdzie bezpośrednim przeciwnikiem polszczyzny staje się Kościół" . [ 7 ]

Obrońcy języka polskiego w pierwszej połowie XV w. wskazują „na niebezpieczeństwa, na które się naraża człowiek podejmujący propagandę języka polskiego: grozi mu posądzenie o herezję husycką" [ 8 ]. W sto lat później grozi podobne posądzenie o protestantyzm.

Wyliczając dziedziny zakazane dla języka polskiego, takie jak prawo, sądownictwo, filozofia, teologia, prace teoretyczno-naukowe i historia — „dziedziny życia zamknięte przed językiem ojczystym, zastrzeżone przede wszystkim dla łaciny", Mayenowa słusznie wyjaśnia, że „zamknięcie wymienionych dziedzin przed ogólnie zrozumiałą polszczyzną oznaczało w praktyce nie tylko odsunięcie społeczeństwa od wszelkiej współdecyzji w życiu państwowo-prawnym, ale i odebranie równych szans w dochodzeniu osobistej sprawiedliwości i współdecyzji nawet w wyborze dróg prowadzących do zbawienia własnej duszy. Olbrzymia masa społeczeństwa musiała pozostawać biernym przedmiotem postanowień przedstawicieli feudalnej hierarchii. Nie powinna była nawet rozumieć tych decyzji, wystarczy, by przyjmowała ukute u góry formuły” . [ 9 ]

*

Taszycki przypomina, że ,,napisanie listu po polsku było w tych czasach poczytywane przez niektórych dostojników kościelnych niemal za przestępstwo. Biskup poznański Benedykt Izdbieński , uznał za obrazę skierowanie do niego listu w języku polskim zredagowanego przez biskupa krakowskiego, Andrzeja Zebrzydowskiego (1548), i w sposób ostry mu tę — jego zdaniem — niewłaściwość wytknął. Podobnie postąpił biskup warmiński i kardynał, Stanisław Hozjusz. [ 10 ] oburzając się na biskupa Uchańskiego, że ten ośmielił się pisać do niego po polsku, a nie „lingua catholica hoc est latina” [ 11 ]

Jak w świetle tych faktów wyglądają twierdzenia współczesnej klerykalnej propagandy mówiące o tym, że Kościół był zawsze dźwignią kultury polskiej i że tylko to, co katolickie jest polskie, a to co niekatolickie to nie polskie? Przecież przez wiele stuleci Kościół przeciwstawiał to, co katolickie, temu, co polskie .

Język polski był nazywany przez kardynała Hozjusza i innych przedstawicieli hierarchii kościelnej językiem niekatolickim .

*

Kardynała Hozjusza oburzał fakt, że przełożone na polski Pismo święte będzie czytane przez rzemieślników (piekarzy, krawców, szewców) i, co gorsza, przez kobiety. [ 12 ] Łatwo sobie wyobrazić jakie z tego wynikną szkody dla Kościoła. Lud nie powinien rozumieć słów wypowiadanych w czasie nabożeństw, dowodził Hozjusz:

— „ten, co mniej rozumie, jest zazwyczaj bardziej pobożny. Ci, którzy wszystko w kościele rozumieją, nabierają łatwo pogardy dla religii, ci, którzy niczego nie rozumieją, są pełni podziwu dla wszystkiego, co związane z Kościołem".

*

Referując poglądy Hozjusza zaopatruje je KURDYBACHA słuszną uwagą: „trudno w literaturze okresu reformacji znaleźć bardziej szczerą, a raczej bardziej cyniczną wypowiedź wysokiego dostojnika katolickiego na temat stosunku Kościoła do zagadnienia oświaty ludu. Nie można było chyba przyznać się wyraźniej do tego, że Kościół nie tylko nie ma zamiaru dbać o podniesienie poziomu umysłowego ludu, ale że wprost boi się uświadomienia mas, ponieważ po zdobyciu wykształcenia przestaną być posłuszne i przestaną wierzyć." [ 13 ]

Walcząc z językiem polskim Hozjusz dowodzi, że język polski jest mało rozwinięty, niewyrobiony, prostacki, niezdolny do wyrażania subtelniejszych i głębszych myśli. Zauważamy, że ta próba dyskredytowania języka polskiego przez Hozjusza miała miejsce już po ukazaniu się dzieł Reja i Orzechowskiego, a nawet po ukazaniu się niektórych polskich utworów poetyckich Jana Kochanowskiego. Umieszczony na indeksie ksiąg zakazanych przez Kościół, Jan Mączyński , polemizując z przeciwnikami i potwarcami naszego języka, podkreślał „obfitość zasobu leksykalnego polszczyzny, wyrobienie i bogactwo form gramatycznych, dźwięczność brzmienia i w zasadzie równorzędność językową z najwyżej kulturalnie stojącymi narodami" [ 14 ], ale jego praca o języku zaginęła, a opracowany przez niego słownik nie mógł znaleźć wydawcy. [ 15 ]

Kochanowski w poezji, Sebastian Petrycy w filozoficznej prozie, dostarczali w praktyce dowodów, że język polski nie jest językiem barbarzyńskim.

Ataki na język polski łączyła hierarchia kościelna z próbami dyskredytowania umysłowości polskiej. Dowodzono, że Polacy nie dorośli umysłowo do zabierania głosu w sprawach religijnych i filozoficznych. [ 16 ] Tu znowu w praktyce dostarczali dowodów wartości polskich umysłów Modrzewski i arianie, których dzieła religijne i filozoficzne były czytane i cenione przez całą ówczesną cywilizowaną Europę.

Mimo zaciętego oporu ze strony hierarchii kościelnej język polski zaczyna w wieku XVI odnosić coraz więcej zwycięstw, a wraz z językiem polskim literatura zaczyna nabierać coraz bardziej świeckiego i racjonalistycznego charakteru. Jedną z doniosłych dat jest na przykład rok 1535, w którym po polsku ukazują się Żywoty filozofów Marcina Bielickiego , pierwsza bodaj polska książka o treści świeckiej i przeznaczona do czytania dla bardzo szerokich kół, która wytrąca „tym samym z ich rąk średniowieczne modlitewniki i legendy o świętych. W Żywotach filozofów kreśli Bielicki — jako wzór godny naśladowania — laicki model człowieka, który w życiu ma się kierować rozumem”. [ 17 ]

Fragment książki o polskim Odrodzeniu (1959).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 

Projekt strony AreteArt. © Wszystkie prawa zastrzeżone.